Orkowie Wielkich Stepów

Orkowie Wielkich Stepów

Raport specjalny Służb Wywiadowczych Cesarstwa

Zebranie wiedzy naszej na temat orków zamieszkujących Wielkie Stepy

Autor zbiorowy

Rok powstania - 1144

1. O wyglądzie

     Powszechnie znanym jest, że orkowie do ludzi podobni są, jako że parę rąk, nóg i oczu na jednym tułowiu z jedną głową posiadają. Jednak w budowie wyraźnie barczystą posturą, krępym ciałem i proporcjami masywniejszymi od nas się odróżniają. Tedy na fizjonomii mniej urodziwi, w szerokie szczęki wyposażeni są, które to nierzadko szczeciniasta broda porasta. Uszy szpiczaste, lecz nie tak wyraźnie jak u elfów; oczy jakby większe i brwi krzaczaste mają, ale najbardziej dużymi kłami żuchwy, nad górną wargę wystającymi, się wyróżniają. Niejakie zróżnicowanie w ich wyglądzie również występuje, gdyż ci, co dalekie południowo-wschodnie części Stepów zamieszkują, zwykle drobniejsi i smuklejsi są, a oczy jakby spłaszczone i na boki ku górze wyciągnięte mają. Skóra ich w kolorze stepowej ziemi jest - ale i w takim określeniu duża nieścisłość się kryje, bowiem karnacji od jasnej, jako ludzkiej prawie, aż po ciemne błoto różnorodność wielka bywa, a często też odcienie zieleni, zwłaszcza wśród osobników z rejonów południowo-zachodnich, posiada, że aż z goblinami ich powinowactwa dopatrywać się można. A ponieważ między sobą, choć migracje wielkie w ich zwyczaju nie są, bez przeszkód się mieszają, osobniki o różnym natężeniu tych cech spotkać można.
     W stroju prości są, a wygodę i praktyczność ponad elegancję (jeżeli w ogóle ją znają) wynoszą. Ubrania głównie z wełny, lnu i skór noszą. Farbowanie tkanin na brązy, czerwienie, błękity i zielenie - co za pomocą kolorowych glinek, wyciągów z roślin, a nawet rud czynią, popularne jest; lecz nierzadko także naturalne barwy, a na specjalne okazje - płótna w słońcu bielone - przywdziewają. Ozdoby z kruszców cennych jedynie wśród majętnych dostrzec można; ale kamienie, kości, futra, a nawet rogi i zęby zwierzęce w użytku powszechnym są. Ze zwierzęcia zabitego każdą część wykorzystać potrafią; te zaś kości, skóry czy rogi z metalowymi elementami, w których wykuwaniu dużą biegłość, choć nie finezję wykazują, łączą. Większość ozdób religijne lub totemiczne znaczenie ma, tak jak tatuaże, którymi swoje ciała zdobią. Wiele mód ze sobą mieszają, już to niezwykle prosto się ubierając, lub dla odmiany dużą liczbę dodatków stosując. Włosy długie, splatane w warkocze, spinane w czub lub swobodnie rozpuszczone, bądź krótkie, równo lub w różne wzory ścięte, noszą. Z całej tej różnorodności jedno wynika: że żadne zasady ubioru nie dyktują, a każdy wyglądem swą indywidualność podkreślić chce.


2. O pochodzeniu


     Ród swój od początku świata wywodzą i za najstarszą rasę się uznają, z czego dumni niezwykle są - choć czy prawdziwym ów rodowód jest, nie sposób rozstrzygnąć. W okresie Starego Porządku na tak prymitywnym ludem byli, że inne rasy jak bezmyślnych barbarzyńców ich traktowały, a ze względu na siłę i wojownicze nastawienie, jako niebezpieczeństwo także. Takoż okrutnie ich tępiono i w odosobnieniu, daleko na Stepach żyli, skąd liczne napaści czynili. Ten okres jednak w niepamięć odszedł i niechętnie o nim mówią, a duchy przodków z tamtych czasów po odległych stronach świata duchów się rozeszły i nikt się kontaktować z nimi nie próbuje.
     A gdy nastał Armageddon, który oni sami Chanagharr ? Wielkie Oczyszczenie ? nazywają, świat w ciemnościach się pogrążył, a orczy lud pod ziemią, głęboko w jamach i jaskiniach się schował, i tamże do dnia, gdy słońce czarne chmury przebiło, żył. Wtedy to dwaj bohaterowie: wojownik Ghork i szaman Morg całe plemię na powierzchnię wyprowadzili i tak Pierwszy Klan utworzony został. Tam porządek kast ustalony został, a zasady honoru, szacunku i powinności - określone. Duchy blisko wtedy były i z ochotą żyjącym pomagały. I tak Pierwszy Klan w siłę wzrastał i po Stepach rozprzestrzeniać się zaczął, a zarazem tak dzielić, że Siedem Wielkich Klanów: Orła, Wilka, Bawoła, Kruka, Niedźwiedzia, Sokoła i Tygrysa, powstało. A te dalej się dzieliły i odłamy i nowe klany tworzyły. Orkowie rolę uprawiać, zwierzęta oswajać i hodować się nauczyli. Skarby ziemi, rudy metali i węgiel, wydobywali, a i ze sztuką wytopu i kucia żelaza się obznajomili. Kiedy zaś sproszkowaną skałę wapienną na zaprawę jęli wypalać, takoż budowle z kamienia wznosić zaczęli.
     Czas świetności i dobrobytu przeżywali; gdy jednak Ojców Rodu Orczego, których czas nadszedł, zabrakło, waśnie o sukcesję się rozpoczęły. Walczyć ze sobą klany i wyniszczać się wzajemnie zaczęły, aż zdziesiątkowane, na spalonej ziemi, sił już więcej nie miały. Walki ustały, choć pokój nigdy nie nastał. Klany Orła i Tygrysa, a także wiele wywodzących się z ich linii, całkowicie zostały wybite. Powszechna współpraca i wsparcie skończyły się, a wzajemna podejrzliwość i kłótnie je zastąpiły. Ale Step zrujnowany takich plonów jak dawniej już nie dawał, a duchy od nich się oddaliły. Głód i nędza gardła orcze tak ścisnęły, że dumę swą okiełznać musieli.
     Tedy na wielkim wiecu Wielcy Wodzowie się zebrali, gdzie Chandgrahagar - Wielkie Ukorzenie - nastąpiło i Wielka Horda powstała. Większość klanów we wspólnym celu podboju się zjednoczyła i z całą furią i zaciętością, jaką w sobie nosili, na Królestwa Północy ruszyła. Nikt oporu im stawić nie mógł. Wieś za wsią i miasto za miastem płonęło, a królestwa na kolana padały. Lecz znów najeźdźców sukces oślepił. Między Wodzów zawiść się zakradła i zdrada. Aż jednej nocy, gdy na naradę się zebrali, wszyscy zginęli. Czy przez wrogów otruci zostali, czy sami w szale się pomordowali, do dziś nie wiadomo. Nikt nie przeżył. Pozbawiona dowództwa Horda w chaos popadła. Jedni się wycofywali, inni wakat wykorzystać próbowali. Wzajemne oskarżenia wewnętrzne walki spowodowały. Osłabieni, szybko rozbici zostali i na step z powrotem zepchnięci.
     Zdziesiątkowani i pohańbieni wracali. Ciężar porażki karki ich harde przycisnął. Wielka w nich złość, ale i wstyd, kipiały. Żaden więc klan lepszym od innych się mienić i dominacji sobie uzurpować nie mógł. Tedy czas żalu, ale i pokoju nastał. Wielka Odbudowa się zaczęła. Z czasem pola znów kwitnąć, a stada mnożyć się zaczęły, lecz że ciężkie, surowe warunki wciąż na stepach panowały, tedy ród orczy pokory i szacunku dla pracy nabrał. Po latach jednak coraz częściej przeszłe dzieje wspominać zaczęto i legendy o niezrównanej potędze zjednoczonej Hordy snuć. Pieśni o bohaterach Wielkiej Wojny układano i szacunkiem Wielkich Wodzów i ich potomków darzono. Pamięć ta do dzisiaj żywa pozostaje i ambicje w młodych dowódcach rozbudza.
     W historii najnowszej kolejnego zjednoczenia orczych klanów pod wodzą Grrumsha Straszliwego świadkami byliśmy. Jego Orda groźbę wielką stanowiła i niełatwo ją zwalczyć było. Dopiero dzięki niezwykłej determinacji rodu Keltów w obronie Ostrogrodu, a później ludzi z elfami i krasnoludami zjednoczeniu, a także zbiegowi okoliczności, który do heroicznej, samobójczej akcji dywersyjnej doprowadził - powstrzymać zwycięski pochód Grrumsha się udało. A choć obecny Chanat nastawiony pokojowo być się wydaje, zaś Gor'h ir Kha'zun nie ogniem i mieczem, a poselstwem i współpracą Północ zdobywa, to tym bardziej niebezpieczny być może. Bowiem orkowie zjednoczeni jako wulkan dymiący są.

3. O zachowaniu


     Jako ród wojowniczy i gwałtowny ich znamy, lecz to tylko połowa prawdy o nich jest, bo rozsądkiem, poświęceniem, a nawet subtelnością wykazać się potrafią. Przede wszystkim z dumą wielką ze swej rasy się obnoszą, a honor jej jak i swój własny za najwyższą wartość mają, tak, że nawet nad życie go przedkładają. Tedy raptownością odpowiadają, gdy kto choćby najdrobniejszy nawet na nim uszczerbek zasugeruje. Bo dla tych, co prawością, walecznością i uczciwością się wykażą, sława na wieki i miejsce wśród przodków w Gorthargor ? Grocie Poza Światem. Dla tchórzliwych, kłamliwych i zdradzieckich ? potępiony los Mahaki i wieczna tułaczka w zaświatach. Dużą więc czujność zachować trzeba, gdy się z orkiem rozmawia, bo nawet bezwiednie urazić go można. Bowiem czym właściwie jest ich honor i co go obraża, zgadnąć nie sposób.
     Z pozoru ponurzy i posępni są, lecz we własnym gronie żartują często i z lubością zabawom się oddają. Tańczą wtedy, śpiewają - na swój sposób, oczywiście - lub historie i legendy snują oraz w walce się ćwiczą. Głód dobrze znają, więc choć to zaskakuje, niezwykle gościnni bywają i jadłem choćby najskromniejszym się dzielą. Jednak obcemu trudno ogromnie ich zaufanie zdobyć, a przyjaciół ostrożnie i nieskoro wybierają. Skryci wielce są i otwarcie nawet między sobą rzadko mówią. Urazy długo w sercach noszą, a zemstę gotowi przez lata odkładać; lecz kto by szczerze się ukorzył i przebaczenia prosił, otrzymać je może. Ich status społeczny zaufanie i szacunek współplemieńców wyznacza, tedy mądrość, zaradność i uczciwość sobie cenią; jednak to siła i waleczność w głównej mierze o wartości orka świadczy; przeto dowodów jej, gdy tylko sposobność się nadarzy, dawać chcą. Zwierzchność tylko silniejszego uznają. Gdy nie po ich myśli sprawy się rozwijają, w gniew łatwo wpadają, a przy tym uczuć swych prawdziwych ukrywać nie zwykli lub nie potrafią, zaś za brak szacunku wrogość okazują. Na bogactwa łasi nie są, jeno byle byt godziwy zapewnić, proste potrzeby zaspokoić; ale między sobą w gospodarności konkurują. Słowo raz dane dotrzymać honorem jest, więc przyrzeczenia skrupulatnie wypełniają. Kto by jednak myślał, że paktów wojennych dochowują, w błędzie jest, bowiem wroga oszukać to podstęp chytry, a nóż wbić w plecy - manewr skuteczny. Lecz gdy na walkę honorową się zgodzą, zwycięzca pewien być może, że życie przegranego, który mu podporządkować się musi, w ręku trzyma, a żaden członek rodziny pomsty szukać na nim nie będzie. Gdy zaś orka zdradzisz, to honor jego święty niechybnie obrazisz. Tedy albo go zabij, albo na drugi kraniec świata uciekaj.

4. O wierzeniach i obrzędach


     Orkowie żadnych bóstw nie wyznają, ale w istnienie świata duchów, który z naszym się przenika, wierzą. Duchów według nich bardzo dużo jest i wszędzie mieszkać mogą. W szczególności każda żywa istota ducha własnego posiada, zaś jej śmierć ze świata cielesnego go uwalnia. Lecz i przedmioty martwe, a także niebo, słońce, chmura, woda, wiatr - ich siedzibami być mogą. Jedne duchy potężne, inne słabe są. Niektóre życzliwie pomagają, inne częściej szkodzą. Jedynie nieliczni, specjalnym do tego talentem obdarzeni - szamani - mogą się z nimi kontaktować. Na czym polega ten kontakt, nie do końca wiemy; ale wydaje się, że kierować duchami nie potrafią, gdyż te własną wolę posiadają - więc jedynie prosić je lub nakłaniać do pomocy można. Zwykle o radę lub informacje, których człowiek zwykły zdobyć by nie mógł, proszą; ale bywa - choć niepowszednie to zjawisko - iż nakłoniony przez szamana duch na świat materii wpływać może. Duchy swych przyjaciół przed innymi duchami chronić mogą lub siły natury wykorzystywać, by np. ogień gorętszy był, zwierzęta posłuszne, wiatr cichł i wzmagał się, skały kruszały, a nawet ciało chore zdrowie odzyskiwało. Na tym właściwie cała medycyna przez orków stosowana się opiera. A i zdarza się, że szamani zaklinanie duchów w przedmioty praktykują, dzięki któremu owe rzeczy właściwości niezwykłych nabierają.
     Silne wpływy tylko bardzo potężne duchy powodować mogą, ale te zwykle trudniej namowom ulegają. Żadnych zależności pomiędzy nimi nie zauważono; jeno że siła ducha o jego pozycji i estymie świadczy. Na pewno poparcie innych duchów je wzmacnia, więc duchy totemiczne przez orki żarliwie czczone często ogromną moc posiadają, ale też i dlatego rzadko jej udzielają. Jakie są ich cele czy intencje ani według jakich zasad postępują, również do końca nie wiadomo. Dosyć chaotyczne więc kontakty z nimi są i zachowanie ich trudno przewidywać.
     Orkowie głównie dwa rodzaje duchów czczą: przodków i totemy. Przodkami wszyscy po śmierci się stają. Jednak kto bardziej za życia szanowany był i większych czynów dokonał, ten większą po śmierci moc posiada i wyższą pozycję zajmuje. Wszyscy w miejscu zwanym Gorthargor ? Grota Poza Światem ? się zbierają, gdzie w spokoju i szczęśliwości żyją, przy Wielkim Ogniu ? Rodah ? gdzie każda historia wysłuchana zostaje. Ale gdyby ktoś hańbą się okrył i za życia jej nie zmazał, Mahaki ? Przeklętym ? zostaje i wieczna Ślepa Wędrówka ? Korhitor ? go czeka. Przodkom bezwzględny szacunek się należy, więc ich stanu spoczynku zakłócanie za niegodziwe uważane jest i jedynie w szczególnych przypadkach dozwolone. Najpotężniejsi z nich to Ghork i Morg. To oni sędziami uczynków są. Szczególnie szlachetni i zasłużeni przodkowie na Step wrócić mogą, aby pod postacią zwierząt lub totemów swoim ludem się opiekować.
     Totemy to potężne duchy, opiekunami poszczególnych klanów będące. To do nich głównie orkowie z prośbami o pomoc się zwracają. Jednak obowiązku czczenia tylko jednego totemu nie ma. Orkowie pochodzący z klanów, które odłamami większych są, czasem głównych totemów kilka mają. Totemy klanów przyjaciół, współmałżonków, czy nawet Chana, czcić w zwyczaju jest. Czasami nawet ork pojedynczy lub ich grupa albo osada czy jakieś inne miejsce, osobisty totem lub szczególną łaskę ducha, który symbolem klanu wcale być nie musi, zdobywa. Totemy często w zdobnictwie stosują, zarówno na ciele w postaci tatuaży lub na ubraniu czy na broni, jak i na przedmiotach codziennego użytku. Powszechnego przeznaczania miejsc lub przedmiotów jedynie na oddawanie czci totemom nie zaobserwowano. Symbole wszędzie się pojawiają, a tylko proporce klanowe przedmiotami z wyjątkowym szacunkiem traktowanymi być się wydają. Ozdoby totemiczne czy inny sprzęt ich znakami przyozdobiony wymianie handlowej, nawet pomiędzy różnymi klanami, jak zwykły towar podlega. Jedynie w kontaktach z innymi rasami orkowie takie artefakty niechętnie przekazują.
     Mimo iż przywilej kontaktowania się z duchami dla szamanów zarezerwowany jest, to powszechnie pomocy duchów najpośledniejsi nawet wśród orków wzywają. W chwilach zagrożenia czy zagubienia po imieniu ich wzywanie niczym nagannym nie jest, lecz interwencje w takich przypadkach do wyjątkowo rzadkich należą i zwykle tylko tych orków, którzy szczególnie pod opieką rzeczonego ducha są, dotyczą.
     Obrzędy jednak jedynie uprzywilejowana kasta wykonuje i tylko jej członkom wiedza szczegółowa na ten temat dostępna jest. Tyle wiadomo, że podczas rytuałów szaman kontakt z duchem nawiązuje, swoje prośby mu przekazuje i na odpowiedź czeka. Nie zawsze ją otrzymuje, a czasem nawet kontaktu nawiązanie się nie udaje. Charakter tych obrzędów bardzo różny bywa ? czasem formę zupełnie bezgłośnych medytacji, a innym razem grupowych tańców w towarzystwie muzyki przybierają. Czasami do tego symbole przyzywanych duchów używane są, ofiary (ze zwierząt, roślin, przedmiotów, amuletów) palone, głośne inkantacje wykrzykiwane lub pieśni śpiewane. Wszystko jakby w umyśle szamana, który na powierzonym zadaniu się koncentruje, się odbywa. Wszelkie formy pośrednie również spotykamy. Takoż nie wydaje się, by konkretne obrzędy poszczególnym duchom przypisane były, ani by jakiekolwiek rytuały tylko im właściwe istniały. Osiąganie tych samych skutków raz proste, a raz skomplikowane być może. Zwykle to od trudności problemu, z jakim się do ducha zwracają zależy - ale czasem od jego humoru, sytuacji społecznej, napięcia wśród uczestników obrzędu, a nawet pogody. Jedynie odczucie szamana znaczenie mieć tu się zdaje i to na nim odpowiedzialność za powodzenie spoczywa. Każdy z nich na to własne sposoby wypracować musi, bo by te przez innych posiadane mu odpowiadały, rzadko się zdarza.

5. O klanach i kastach


     Orkowie najczęściej w grupach żyją, które klanami nazywają. Te zaś z rodzin się składają, które członków wszystkich pokoleń, razem w jednym gospodarstwie żyjących, gromadzą. Więzi te bardzo silne są, a honor rodziny ważnością osobistemu niewiele ustępuje. Hierarchię siła ustala, tak więc najstarszy posłuch zachowuje, dopóki nie zestarzeje się na tyle, by go kto młodszy z tej pozycji wyrugował. Co ciekawe, nie wydaje się, aby orcze kobiety w tym względzie inaczej traktowane były. Takoż każda z nich głową rodziny zostać może, jeśli tylko swe władztwo innym narzucić potrafi. Rozdział obowiązków ścisły nie jest, a każdego do pracy, która tylko w jego mocy jest, zaganiają, i według przydatności dla wszystkich dobra ogólne rozdzielają.
     Klany zwykle z od kilku do kilkunastu rodzin się składają, zazwyczaj w tej samej okolicy zamieszkujących. Jeśli duże, kilka wiosek nawet zajmować mogą. Małżeństwa zwykle pomiędzy członkami różnych rodzin zawierają, i często w ten sposób rodziny, a nawet klany, więzi zacieśniają.
     Wewnątrz klanu od wieków tradycyjny podział kastowy - na wojowników, szamanów, łowców i rzemieślników - obowiązuje.
     Kasta wojowników najważniejsza jest i największy respekt wzbudza. Tylko najsprawniejsi w walce się do niej dostają, a życie ich na nieustannym ćwiczeniu upływa. Miejsce wśród wojowników można sobie jedynie siłą i walecznością zdobyć, takoż jak i rangę swoją wśród nich podnosić. Rzadko w gospodarstwie pracują, a funkcję głowy rodziny zwykle ktoś z nich sprawuje.
     Kasta szamanów to krąg jeszcze szczelniej zamknięty, bo sami sobie członków dobierają. Jako doradcy i przewodnicy duchowi wielkim szacunkiem są darzeni. Najwyższy Szaman - Ung Garr ? im przewodniczy, zaś pod nim Tor Garrowie stoją. Tych zgromadzenie wśród orczych dzieci wyszukuje, u których dar szamański często jakimś kalectwem lub dziwnością na ciele się objawia. Wzięte pod opiekę starszyzny - roku próby czekają, która albo uleczeniem ich ułomności, albo zniknięciem w zaświatach się kończy. Jeśli pomyślnie próbę zakończą, to jako młodzi adepci, którzy dopiero co do kręgu wtajemniczenia zostali dopuszczeni - Kebi Garr są nazywani. Ci rzadko w gospodarstwach rodzinnych przebywają, a wśród innych szamanów na ciągłej nauce żywot spędzają. Ta jedna grupa wśród orków się wyróżnia, albowiem nie siła, lecz mądrość i wielkość daru, który na kontakt z duchami pozwala, o pozycji w niej stanowi.
     Kastę łowców tworzą myśliwi, którzy to niezwykle ważną dla orczego ludu rolę pełnią, gdyż chwytaniem zwierząt łownych się trudnią, i tak zdobytym mięsem, skórami, kośćmi i rogami byt rodzinom swym zapewniają. Jako step i jego życie najlepiej znający, podczas działań wojennych często jako zwiadowcy, przewodnicy, a nawet wojownicy, są wykorzystywani. W odróżnieniu od członków kasty wojowników, dla broni miotającej pogardy nie żywią i często właśnie nią walczących wspierają.
     Kastę rzemieślników stanowią mistrzowie i czeladnicy wszelkich fachów. Kto tylko zdolność w jakiejś dziedzinie wykazuje - kowalstwem, garncarstwem, płatnerstwem, zielarstwem, tkactwem, wyrobem butów czy ubrań, a nawet kamieniarstwem, zająć się może. Tradycyjnie też handlarzy wioskowych i obwoźnych za przynależnych do tej kasty się uznaje; także skórnictwo czy gotowanie jako fach się wyróżnia, choć zwykłe te czynności w każdym z gospodarstw się wykonuje. Nierzadko potomek mistrza czeladnikiem zostaje, przez co rodziny specjalizację niejako w pewnym fachu uzyskują; ale nie zawsze tak bywa.
     Tych, którzy za młodzi są, by w którejś z kast się odnaleźć lub do żadnej z nich się nie nadają, prosto pachołkami się nazywa. Większość prac fizycznych w obejściach wykonują, a szacunkiem zazwyczaj mizernym są darzeni. Każdy jednak, kto pożytecznością się odznacza, swoje miejsce przy ogniu i kęs ciepłej strawy otrzyma. Jedynie od starców, których niedołężność dosięga, pracy się nie wymaga - a tylko, by swoim zachowaniem innym domownikom w ich zajęciach nie przeszkadzali.

6. O sprawach wojskowych


     Ze względu na częste konflikty, wojsko i walka mocno z życiem codziennym orków się mieszają. Bowiem ten, kto wśród żołnierzy siłą pozycję zdobywa, również wśród cywilów posłuch ma. Tedy wojsko niejako organem rządzącym jest, a na czele jego stoi generał, głowa klanu ? Warr Bozz. Jemu wszyscy bez wyjątków podlegają, a zwyczajem jest, by jako doradcę głównego szamana ? Ung Garra ? miał. I choć kasta szamanów swoimi wewnętrznymi prawami się rządzi, to również Warr Bozzowi posłuszeństwo jest winna.
     Radę wojskową, a zarazem klanową najmężniejsi i najwaleczniejsi wśród orczej społeczności oficerowie armii ? Biggh Bozzowie ? stanowią. Czasem do obrad, zwłaszcza gdy dotyczą losów klanu, doświadczeni i szanowani członkowie innych kast są dopuszczani; zaś radzenie się duchów, w czym szamani celują, bardzo powszechną jest rzeczą.
     Szczebel niżej w hierarchii stoją Bozzowie, często kapitanami zwani, którzy bezpośrednio drużynami szeregowych żołnierzy ? Grundów ? zarządzają. To na tym poziomie najwięcej ćwiczeń się odbywa. Różne drużyny bowiem charakterem pomiędzy sobą mogą się różnić, a zażyłość wielką wewnątrz nich dostrzec można. Ogólnej zasady utrzymywania pozycji to jednak nie zmienia. Siła i sprawność wojskowa o posłuchu wśród innych decyduje. Jeśli Bozz odgórnie mianowany żołnierzy nie potrafi sobie podporządkować - zwierzchność rychło straci i żaden z oficerów się za nim nie wstawi. Zwyczaj iż władzę dzierży silniejszy jest ogólnie przyjęty, przez co orkowie ustawicznie ze sobą konkurują, to zaś do ciągłych ćwiczeń i sprawdzania się w walce prowadzi. Dlatego właśnie niezwykła bitność w tym ludzie siedzi - o czym każdy, kto z orkami wojował, się przekonał. Nie cofają się łatwo i wielką determinację w bitwach wykazują. Zawzięci i bezlitośni dla wrogów są. Słabością jednak ich jest, że strategii złożonych nie stosują, a szyk często łamią, byle by tylko wroga jak najprędzej dopaść. Tedy na marną nawet przynętę łatwo ich skusić i w pułapkę wciągnąć.

7. O życiu na Stepie


     Step surowym i niegościnnym miejscem zwykliśmy nazywać, lecz wiele on oblicz posiada. Ubogie, pustynne połacie, jak i zielone wzgórza na nim spotykamy. Bo gdy północne części płaskim, gorącym, a ledwo suchymi trawami i krzakami porosłym, czasem tylko skałą wystającą ozdobionym, terenem są - dalej na południe się zapuszczając, coraz to większe pofałdowania terenu napotykamy. Tam też klimat chłodniejszy i wilgotniejszy, ale równie wietrzny i nieprzyjazny. Wzgórza ? trawy obfite, a czasami nawet drzewa, porastają. Dopiero na dalekim południowym-zachodzie, gdzie step w krainę górzystą przechodzi, klimat łagodnieje, a roślinność swą bujnością zaskakuje. Tam to znajdują się ponoć legendarne jaskinie, w których orczy lud Armageddon przetrwał i skąd na podbój świata ruszył.
     Życie na stepie, w zależności od rejonu, znacznie się więc różni. Na północy wsie głównie z chat kamiennych się składają, przynajmniej tam, gdzie osadnictwo trwałe jest. Ich mieszkańcy najczęściej kozy hodują - jako jedyne, które na nędznej trawie wyżyć w stanie są - ale również różnego rodzaju bydło rogate i dzikie konie się tu spotyka. Rodziny w stałych osadach życie wiodą lub też swe stada przez step pędząc wędrują. Takoż albo chaty kamienne stawiają, albo w namiotach - czasem dość obszernych, by kilkanaście osób pomieścić - mieszkają. W obu jednak typach gospodarstw mebli nie uświadczysz. Na ziemi skórami jeno przykrytych śpi się, tako jak i wszelkie prace wykonuje. Dobytek głównie sprzęt domowy, naczynia, narzędzia, a czasem broń prosta, stanowi. Jedynie co zacniejsi drewnianą skrzynią, w których swe dobra trzymają, pochwalić się mogą. Gdzieniegdzie odkrywkowo wydobywa się rudy żelaza, miedzi i cyny, ale ze względu na trudność w opału zdobyciu wytop i kowalstwo powszechne nie są; częściej glinę, której duże pokłady mają, jako surowiec wykorzystują. Kraina to nędzna, ale lud twardy i dumny, głównie ze znakami Bawoła, Wilka, Dzikiego Konia, Sokoła lub Kojota powiązany.
     Rejon centralny, gdzie ziemia żyźniejsza, wioski złożone z namiotów charakteryzują. Duże skupiska orków w bliskim sąsiedztwie żyjące, na swych terytoriach trwają, by - gdy ziemia wyjałowieje - dalej się przenosić. Czasem tylko większe osady wyrastają, gdy klan trwałe budowle obronne z kamienia wzniesie; te rzadko porzucają. Hodowle kóz, owiec i bydła uprawa zbóż wspomaga, myśliwi zaś na kudłate bizony, bawoły, dzikie świnie i wilki olbrzymie się wyprawiają. Tych ostatnich ponoć w dawnych czasach dosiadali, lecz nie wiadomo, czy rasa owa przez lata się nie zmieniła. Choć większy tu jadła wybór i dostatniość, to życie wcale nie łatwiejsze, gdyż wiele klanów o tereny rywalizuje. Więcej tu niźli na północy sąsiedzkich zatargów, podjazdów i wojen. Tedy w dobytku większa uzbrojenia różnorodność występuje. Poza typową dla orków szeroką, jednosieczną szablą - miecze, włócznie i topory w powszechnym użyciu są, choć i maczugi, buławy, cepy okute czy kiścienie spotykać można. Tamtejsi orkowie zbroje zwykle skórzane noszą, zarówno z wielkich płatów, jak i drobne lamelki. Czasem kolczugi lub inne elementy metalowe ich dodatek stanowią. Tak uzbrojeni, a do tego różnorodnie odziani - jak zbieranina przypadkowa, a nie jak wojsko wyglądają. Mnogość klanów jest tak wielka, że pewnym spisania wszystkich akuratnie być nie można. Główne jednak gałęzie symbole Sokoła, Jastrzębia, Kruka, Sowy, Bizona, Dzikiego Konia, Bawoła, Jelenia i Dzika tworzą.
     Trzeci typ orczego osadnictwa górskie klany prezentują. Na dalekim południu, gdzie step się kończy, w miastach z drewna i kamienia żyją. Tryb osiadły nad koczowniczym zdecydowanie tam przeważa, a największa o terytorium dbałość występuje. Potężne warownie, usiane wioskami doliny oraz kopalnie rud i węgla częstym widokiem są. Większa tu też obfitość dóbr wszelakich, więc i na zagrodach większe bogactwo się dostrzega. Głowy rodzin często na łożach sypiają, a różnego rodzaju krzesła, stołki, a czasem bogate trony, które na naradach i wiecach się wykorzystuje, po domach stoją. Jednak zwyczaju używania stołów nie ma, a jedzenie jako u północnych braci na ziemi się odbywa. Tak też poselstwa przyjmują, sami na podwyższeniach się sadzając, bo wyraźnie widać, że kto ważniejszy, ten wyżej i na bardziej ozdobnym miejscu siedzi. Pokój zasadniczo panuje, gdyż małe potyczki i zajazdy rzadko miejsce mają; bo gdy do wojny między klanami dochodzi, wielkie armie przeciwko sobie ruszają. Różnorodność uzbrojenia podobna jak na niższych terenach, z tą różnicą, że zbroje cięższe i z większą ilością elementów metalowych częściej spotykać można. W tych rejonach totemy Niedźwiedzia, Wilka, Kruka i Kozicy dominują.
     Do tego wspomnieć należy, że choć granice pomiędzy tymi krainami dość wyraźnie przebiegają, to w życiu codziennym mieszkańców ziem nadgranicznych wpływy obyczajów ich sąsiadów łatwo dostrzec można, przez co za typowych przedstawicieli tego czy owego rodzaju osadnictwa brać ich nie sposób. Różnorodność więc wielka i wszędzie lud do warunków jak może się dostosowuje; takoż typy powyżej przedstawione za pełen opis starczyć nie mogą, lecz z grubsza tylko sytuację nakreślają.

8. O Chanacie


     W kulturze orków Chanat zwykłym zjednoczeniem klanów być się wydaje - gdyby nie to, że zjednoczenie dla orków wcale zwykłe nie jest, gdyż w naturze ich walka o zwierzchność i ciągłe zatargi leżą. Ale bywa, że korzyści ze wspólnego działania nad dumę wojowniczą przedłożą, i by jednego spośród siebie na wodza wszystkich wyznaczyć, się zgodzą - wówczas tenże wybraniec miano Chana przybiera. Pod nim wodzowie klanów - Zgromadzenie Wodzów - radę Chanatu tworzą. By zaś zakusy ich na najwyższą rangę ostudzić, każdy lojalność Chanowi przysięga oraz swych najlepszych wojowników do Osobistej Drużyny Chana oddaje, w której to drużynie służba wielkim dla każdego orka zaszczytem jest. Takoż Rada Szamanów, wszystkich klanowych Ung Garr skupiając, w działaniach Chanatu odgrywa rolę doradczą; dodać tu należy, iż choć w kaście tej waśnie i walki znacznie rzadsze są, to jednak się zdarzają.
     Więzi pomiędzy orkami w obrębie Chanatu znacznie mniejsze są niż te, które ich w klany łączą. Klany bowiem wyraźnie o uznanie i zwierzchność nad innymi zabiegają, a każdy osobno jak największe korzyści dla siebie, a nie dla całości, chce uzyskać. Tedy kłótni i zatargów pomiędzy orkami łatwo się spodziewać, a w trwałość co większych klanowych sojuszy nie sposób wierzyć. Jednakoż orkowie dziwnie siłę Chanatu za odbicie siły własnej rasy poczytują, i przez to dumni z jego potęgi są, a to do współpracy ich popycha i w zjednoczeniu trwać pozwala.
     Zaznaczyć tu się godzi, jak ciekawą postacią sam Chan jest. By uznanie wielu klanów zdobyć i na ich czele stanąć, nie lada talentów potrzeba. Z jednej strony zatem siłę i waleczność ogromną posiadać musi, bo one najbardziej wśród orków się liczą; z drugiej zaś - zręczność polityczną i zdolność przekonywania, by temperament orczy okiełznać. Chan też niejako poza własnym klanem stanąć musi, by wzgląd na dobro własnego rodu dążeń właściwych dla całego Chanatu mu nie przesłaniał. Przeto przyjętym jest, że Chan funkcję Warr Bozza porzuca, a na jego miejsce klan jego rodzinny nowego wojownika wyznacza.
     Zabezpieczeniem pozycji i siły Chana Osobista Drużyna jest. Jej członkowie zaś, ponieważ z różnych klanów pochodzą, muszą pomiędzy klan i współdrużynników lojalność dzielić. Tylko wielka charyzma Chana w tak różnych wojowników gronie dyscyplinę zaprowadzić może; ale gdy się to już uda - potężny oddział powstaje, bo jeno najlepsi z najlepszych w owej Drużynie służą. Historia pokazuje, że wodza swego wielce szanują, a przywiązanie ich do niego większe niż do Zgromadzenia Wodzów żywią - tak, że czasem nawet wbrew woli klanu przy nim zostają.

Autor: Hellmut