Do Nevy de Cree, mojej uczennicy, od Cecylii Ar-Vaireth, Arcymagini
Jak Ci zapewne wiadomo, wybieram się w dosyć daleką podróż i przez jakiś czas nie będę obecna w Ostrogrodzie. W związku z tym chcę, abyś pod moją nieobecność przejęła część spoczywających na mnie w Konsylium obowiązków. Zanim jednak wyrazisz zgodę, myślę, że nadszedł czas na to, byś poznała prawdziwą historię tego zgromadzenia.
Jak wiesz, jak wszyscy wiedzą, Konsylium powstało w 1142 roku. Był to niespokojny czas dla naszej krainy. Dziwaczne wizje, straszliwe stwory na szlakach, przybycie Lamii polującej na magów, całkiem pospolite zabójstwa jak i rytualne mordy czarodziejów na czarodziejach... Jak się potem okazało, wszystko było spowodowane szczeliną do świata demonów. Rytualne mordy... właśnie tak zginęła żona Ludwika. Jakaś obłąkana, niedoświadczona wiedźma, podstępnie wykorzystała jej prawe serce, błagając o pomoc powiodła do szczeliny demonów i tam zamordowała. Lady Ravela przebywała jeszcze przez pewien czas w naszym świecie jako duch, lecz nie mogło to trwać wiecznie...
Wracając do Konsylium - pewnej nocy zebraliśmy się poza miastem - ja, Ludwik, Ravela, Vealen i Sorbo E'Nath. Vealen to elf, jeden z członków poselstwa z Północnej Puszczy, potężny mag. Sorbo E'Nath zaś, to orczy szaman, niedawno przybyły tu ze swoimi współbraćmi. Obserwacje poczynione przez każde z nas potwierdziły to samo - jakiekolwiek używanie naszej sztuki powoduje zawirowania energii magicznej. To właśnie czary rzucane przez każdego maga w tej krainie, powodowały mnogość dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń, przez to przybywało nam w sąsiedztwie demonów i innych stworów nie z tego świata.
Przez wiele godzin rozmawialiśmy, poszukiwaliśmy sposobu zaradzenia tym zdarzeniom. Uradziliśmy wiele, jednak nic nie było proste. Ludwik postanowił reaktywować Inkwizycję. Jak wiesz, kilka lat wcześniej byłam przeciwna dalszemu jej działaniu, teraz jednak nawet ja stwierdziłam, że jest to konieczne. Czym zajmuje się Inkwizycja wiesz sama, nie o tym chcę Ci napisać. Pierwszą naszą decyzją, jako Konsylium, było zwołanie zebrania wszystkich magów przebywających w Ostrogrodzie i przekazanie im naszych obaw. Pod karą aresztu stawić się mieli wszyscy, w południe, pod murami zamku.
Stawili się wszyscy, bądź też prawie wszyscy. Przedstawiliśmy im swoje wnioski. Wielu protestowało, zarzucano nam chęć kontrolowania całej magii i wszystkich czarodziejów... Padało wiele bezsensownych sugestii, ale pojawiły się też głosy poważne. Na Vealena, który bez ogródek przedstawiał sprawę wpływu naszej magii na świat, kierowały się spojrzenia coraz bardziej zaniepokojone. W końcu wszyscy zgodzili się, że trzeba temu zaradzić. Nie podobał im się sposób, jaki uznaliśmy za jedyny dostępny w owym czasie - całkowite zaprzestanie używania magii za wyjątkiem sytuacji bezpośrednio zagrażających ich życiu. Trudno się dziwić - dla większości magia to nie tylko sztuka, sposób na przetrwanie, zdobycie sławy, bogactwa, ale też sposób życia. Jednak nie dało się wymyślić nic innego, w końcu więc przyznali nam rację. Przynajmniej pozornie. W przyszłości prowadzone miały być wykłady o wpływie magii na świat, o zasadach nią rządzących - jak wiesz, był to początek Akademii Magicznej.
Akademia Magiczna, w której tworzenie z dużym poświęceniem zaangażowała się Lady Ravela (a raczej jej duch), powstała szybko. Naukę w niej trzeba było zakończyć, co prawda, dość trudnym egzaminem, ale pozwalało to praktykować magię na terenie Ostrogrodu.
Od tego pamiętnego roku Konsylium zwiększyło swą władzę. Stało się jednym z organów doradczych panującego, sprawuje patronat nad Akademią Magiczną, wpływa na działania Inkwizycji. Jak wiesz, nie mamy stałych terminów zebrań - kiedy ma miejsce sytuacja, w związku z którą powinniśmy zabrać głos, bądź też o czymś zdecydować, zbieramy się.
W Konsylium zasiada pięcioro magów. Lady Ravela przed opuszczeniem naszego świata wyraziła życzenie, by jej miejsce w Konsylium zajął rektor Akademii. Tak się stało - miejsce to jest jedynym, które nie jest w tym zgromadzeniu obsadzone dożywotnio. Komplikacje pojawiły się po śmierci Księcia Ludwika II. Nie wszyscy czarodzieje byli przekonani, że jego miejsce powinien zająć Korwin, pierworodny syn Ludwika i Raveli. Jednak my, członkowie Konsylium, nie mieliśmy wątpliwości. Ludwik kilkukrotnie powtarzał, że w tym przypadku decyduje dziedzictwo krwi - stanowczo wskazywał Korwina, jako swego następcę w zgromadzeniu. Oprócz rektora Akademii i Korwina, w Konsylium dożywotnio zasiadają jeszcze trzy osoby: Vealen - elfi mag z Północnej Puszczy, Sorbo E'Nath - orczy szaman i ja, arcymagini Cecylia.
Kończąc mój list, do Ciebie, Nevo, proszę Cię o przejęcie na pewien czas moich obowiązków w Konsylium. Przypuszczam, że nie będą dla Ciebie zbyt uciążliwe i nie przeszkodzą Ci w studiowaniu i nauce. Nie sądzę, by w najbliższym czasie wiele było powodów do zebrań Konsylium. Pozostali zasiadający w zgromadzeniu magowie, zostali poinformowani o mojej decyzji i nie zgłaszają sprzeciwów.
Do zobaczenia przyszłej zimy.
Arcymagini Cecylia Ar-Vaireth
Pisane 7-ego dnia wiosny 1150
txt. Alexandra "Zsa-Zsa" Tomicka