Szaridor 1206

Od czasu zajęcia przez Hagrię Szaridoru rządzi w nim, wyznaczony przez najeźdźców, namiestnik- baron Morian. Obecnie to ponad osiemdziesięcioletni staruszek, dręczony chorobami typowymi dla swojego wieku. Reumatyzm skręca jego kości, napady starczej złości odbierają rozum, a drgawki, które go dręczą, są tak potężne, że nie potrafi samodzielnie podnieść widelca. Karmi go specjalny sługa. Pomimo tych wszystkich dolegliwości to baron ciągle rządzi krajem, nie dopuszczając nikogo do namiestnikowskiego tronu w Kalmas. Urzędnicy żyją w strachu przed jego gniewem, oficerowie kłócą się o puste ordery i odznaczenia, arystokraci tańczą tak, jak im zagra. A jednak coś się w Szaridorze zmieniło. Wraz z upływem czasu władza nad krajem wymyka się ze drżących dłoni Moriana. Póki w kraju rezydował Czerwony Luc nie było tego widać, ale kiedy Luca zabrakło, wybuchł ?karnawał wolności?, a wąskie ulice Pallosu spłynęły krwią.

Niewielu wie, kim był naprawdę Czerwony Luc. Szaridorska ulica mówi, że to demon z Otchłani, którego przywołali demonolodzy na żądanie Moriana, a którego ubił potem w morskiej bitwie Eryk Calador. Inni twierdzą, że to syn Moriana, którego baron kazał skrytobójczo zamordować, kiedy zorientował się, że zdobył za dużą władzę. Ci bardziej rozsądniejsi wskazują na Hagrię, jako ojczyznę Czerwonego Luca. I ci pewnie mówią prawdę.

Luc był na służbie barona Moriana przez pięć lat. Przez ten czas kraj żył w strachu przed jego ?duchami?, specjalnymi oddziałami, które wędrowały po Szaridorze i zabijały każdego, komu śniła się niepodległość. Jednych znajdowano skąpanych we krwi we własnych łóżkach, inni ginęli na targach, w tłumie ludzi ugodzeni zdradzieckim sztyletem, kolejni skręcali się w śmiertelnych bólach, po wniesieniu toastów za zdrowie Eryka Caladora- oni mieli szczęście. Pechowcami byli ci, których ?duchy? porywały do szaridorskich więzień. Ci stawali w oko w oko z Czerwonym Luciem. A potem krzyczeli, krzyczeli i krzyczeli, a w ich krzyki wsłuchiwała się ulica.

A potem Luca zabrakło. Znikły ?duchy?, a ludzie przestali się bać. W 1205 roku w Pallosie wybuchł ?karnawał wolności?. Przy okazji corocznego święta rozpoczęły się zamieszki, które potem przerodziły się w rebelię. Powieszono urzędników barona, zamordowano jego największych popleczników, armia stanęła po stronie buntowników. Miasto zaprosiło Eryka Caladora, aby objął władzę i poprowadził Szaridor do niepodległości. Słynny pirat opuścił swoją siedzibę ukrytą wśród labiryntu wysp Zatoki Lewiatanów. Nim dotarł do portu baron Morian zebrał wojsko i ruszył na Pallos. Po kilku dniowym oblężeniu padły mury zbuntowanego miasta. Żeglarze opowiadają, że flagowy statek Caladora ?Zemsta Szaridoru? miał już cumować, kiedy wojska Moriana wdarły się na wąskie, portowe uliczki. Stary pirat stał na rei i długo patrzył na płonące miasto.

Świadczy to o słabości Moriana, ale większość buntowników uniknęła kary i umknęła z rzezi. Co się z nimi stało? Gdzie są? Mówi się, że przyłączyli się do Eryka Caladora- potomka rodziny Calador, niegdyś rządzącej krajem, który w chwili, kiedy wojska hagryjskie wkraczały do kraju został ukryty na jednej z wysp Zatoki Lewiatanów. Kiedy tylko dorósł, ten władca bez królestwa, został piratem i głośno zapowiadał, że kiedyś powróci do Szaridoru i wyzwoli swój kraj. Przez trzydzieści lat traktowano to jak żart. Bo kim był Calador, pytano na hagryjskim dworze, piratem z trzema statkami na krzyż, jak może on zagrozić hagryjskiej władzy? Czerwony Luc wiedział. I dlatego ginęli ci, którzy wnosili toasty na cześć starego pirata. Eryka Calador stał się bohaterem, symbolem, nadzieją na lepsze jutro. Ale Czerwonego Luca już nie ma, a groźnego barona Moriana muszą karmić słudzy.