Podsumowanie 2004
Przy Drzewie Druidów odprawiona została przez Dziecko Drzewa ceremonia zaślubin potomka starożytnego władcy z wybraną przez Naturę kobietą. Drzewo przyjęło małżeństwo, uspokoiło się, Natura stała się mniej groźna dla ludzi. Leśne stworzenia, ogr, wiedźmy i zieloni ludzie zyskali swoich władców, licząc na ich mądre rządy, oparte na wzajemnym szacunku. Tylko jeden z druidów złożył ofiarę Drzewu. Poświęcił swoją krew dla Drzewa, jego pomyślności i siły. Dziecię Drzewa postanowiło złączyć swoją jaźń z Drzewem, poświęciło więc w ofierze samego siebie.
Królowa Kurhanów po uzyskaniu przebaczenia swojego potomka zaniosła dary nowym władcom Natury oraz magom Akademii, a następnie zasiadłszy w siedzibie Lorda Namiestnika rozpłynęła się w powietrzu wraz ze swoimi gwardzistami. Gwardziści z Kurhanów odnaleźli czwartego wojownika, który przez wieczność będzie wraz z nimi bronił Kurhanów. Urna z prochami starożytnego władcy trafiła z powrotem do grobu, gdzie spoczywa w spokoju.
Siejąca trwogę na terenie Ostrogrodu zaraza zdaje się wygasać. Magowie z Akademii nie zdobyli się na próbę rozmowy z zamienionym w pół-licho magiem, który był w posiadaniu fletu mogącego wypędzić zarazę, którą wcześniej, jak się przypuszcza, sam przywiódł do miasta. Działania rodziny Alchemików doprowadziły do wynalezienia przez nich lekarstwa zatrzymującego przebieg choroby. Jednak jest to tylko działanie tymczasowe, w dalszym ciągu nie udało się odnaleźć fletu, który ? jak twierdzi Akademia Magiczna ? jest gwarantem usunięcia zarazy z miasta.
Elfia Enklawa uzyskała autonomię poprzez akt nadania ziemi ogłoszony przez Lorda Namiestnika nowej Pani Ambasador Minhiriat H?azarin z Domu Srebrnych Liści. W czasie zarazy stała się jednym z azylów dla chorych.
Jaskinia Orków, czyli ambasada Chanatu Orków i miejsce kultu Przodków na terenie Ostrogrodu straciła jednego z największych swoich wojowników i Ambasadora Chanatu, Warbossa Grumsha z Klanu Niedźwiedzia. Orki nawiązały kontakt z Dzieckiem Drzewa i Drzewem, chcąc przebłagać Naturę i Duchy Totemów, które obecnie pomagają im w rytuałach.
Handel w mieście zaczął się rozwijać, założona została Gildia Kupiecka, Gildia Alchemików i Cech Kowali.
Zawiązana została nowa Inkwizycja, zyskała poparcie Lorda Namiestnika, a jej działanie poparte zostało jego edyktem. Przełożonym Inkwizycji został były Prorektor Akademii Magicznej, Gilbert Moivre. Przez pewien czas na terenie Ostrogrodu działały dwie Inkwizycje, jednak to ta założona później zyskała przychylność Namiestnika.
Akademia Magiczna została chwilowo bez Prorektora, co przy aktywnej działalności Gilberta Moivre, który ostatnio pełnił tę funkcję, daje się mocno we znaki. Krążą pogłoski o chęci odwołania ze stanowiska Pani Rektor. Jednak nie wiadomo, kto chciałby tego odwołania dokonać, choć krążą pogłoski o tym, kto miałby przejąć funkcję Rektora Akademii.
Do Ostrogrodu przybył posłaniec z armii księcia Korwina. Oznajmił, że książę żyje i że właśnie zmierza wraz ze swoją nieodmiennie zwycięską armią wprost na Ostrogród. Oznajmił też, że książę zamierza zważyć wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce pod jego nieobecność i wyciągnąć z tego stosowne konsekwencje wobec odpowiednich osób. Na niejednego padł strach. Powszechnie oczekiwano na reakcję Lorda Namiestnika, którego władza, nigdy nazbyt silna, w obliczu takiego dictum jeszcze bardziej osłabła.
Dni następne
Wojska księcia Korwina weszły do miasta z pierwszym brzaskiem.
Ich nadejście zapowiedziano, rzecz jasna, już wcześniej. Okoliczni wieśniacy i wędrowni domokrążcy już od tygodnia opowiadali o tym każdemu, kto tylko chciał postawić za nowinę kubek cienkiego, pszenicznego piwa. Ich opowieści nieodmiennie napawały niepokojem.
Dlatego też, kiedy nadciągnęła wreszcie dzielna armia księcia, w mieście zostali tylko ci, którzy nie chcieli lub nie mogli uciec. I bez względu na to, czy do pozostania zmusiły ich lojalność, duma, czy bieda - wszyscy się bali.
Armia liczyła kilka tysięcy ludzi. Główny trzon wojsk Korwina stanowiła ciężka piechota, a kolumnę prowadziła co najmniej setka konnych. Kiedy żołnierze dotarli pod na wpół zrujnowane mury miasta, herold obwieścił przybycie księcia i zażądał niezwłocznego otwarcia bram. Mieszkańcy nie mieli ochoty na bohaterskie czyny.
Armia Korwina wkroczyła do Ostrogrodu jak do zdobytej na mocy traktatu pokojowego twierdzy wroga. Szeregi piechurów uformowały szpaler wzdłuż głównej drogi, prowadzącej do zrujnowanego zamku. Inne oddziały, poganiane krzykami sierżantów, rozbiegły się po mieście. Nie rabowano, nie palono - przynajmniej nie na razie. Żołnierze zostali rozstawieni na każdym rogu każdej ulicy, a siedzącym w domach mieszkańcom miasta rozkazywali w nich pozostać. Stojących na ulicach zapędzono do domów. Niekoniecznie do ich domów, po prostu do najbliższych. Każdego, bez dania racji i względu na wiek, urodzenie czy majętność.
Jednak ci, którzy byli już w domach wzdłuż głównej ulicy, czy to żeby witać Księcia, czy to, żeby po prostu pogapić się, zobaczyli go ukradkiem z okien.
Korwin wjechał do swojego miasta konno, w zbroi, z mieczem przy boku i w otoczeniu swojej przybocznej gwardii ? rosłych górali z Terrain z ich ogromnymi mieczami zdolnymi podobno przecinać ludzi na pół. Mimo że trzymał się na koniu pewnie, twarz miał bladą, pokrytą kroplami potu. Przyciśnięta władczym gestem do boku pięść drżała zauważalnie. Rany odniesione pod Aldrin widocznie wciąż jeszcze mocno mu doskwierały. Jednak ci z obserwujących mieszkańców, którzy wcześniej mieli okazję go spotykać, zauważyli w księciu zmiany dalece istotniejsze.
Ten Korwin, którego mogli pamiętać, porywczy i krzykliwy szesnastolatek, maskujący niepewność butą i hardością, gdzieś zniknął. Człowiek, którego widzieli, choć wciąż niespełna dwudziestoletni, był już kimś zupełnie innym. Miał za sobą dwuletnią wojnę, w której trzykrotnie niemal zginął, dwukrotnie pogrążył kraj, który chciał zdobyć, w niemal kompletnej ruinie i na koniec odniósł triumfalne zwycięstwo stając się, przynajmniej chwilowo, władcą największego ludzkiego państwa w tej części kontynentu.
O tak, Korwin wyglądał na zmienionego.
Książę skierował się prosto do zamku; wydawał się doskonale wiedzieć, czego szuka.
Kiedy zniknął już w na wpół zrujnowanym zamku, z którego, po chwili, wojsko zaczęło uprzejmie lecz stanowczo wypraszać magów, oficerowie w różnych częściach miasta po wielokroć odczytali jego orędzie.
Głosiło, że Korwin Malager, Książę Północnej Marchii, Wódz Terrain i Książę Prowincji Ostrogrodzkiej, przybył do swoich włości w pokoju, ażeby wejrzeć w dokonane podczas jego nieobecności rozrządzenia, ocenić spełnione pod jego nieobecność czyny i wobec każdego taką zastosować sprawiedliwą decyzję, na jaką sobie zasłużył. Tego dokonawszy, Książę zamierza na powrót do Aldrin się udać, które swoją nową stolicą ogłosił. Jego Wysokość będzie rezydował w zamku, gdzie do czasu, aż nie postanowi inaczej, nie należy go niepokoić. Tymczasem zaś, w związku z ciężkimi na miasto przyszłymi terminami i niepokojami wśród ludności, wprowadza na terenie miasta zarządzenie wyjątkowe. Mieszkańcy mają pozostawać w domach od południa aż do następnego świtu, a każdy, kto po ulicy poruszał się będzie, zostanie zatrzymany i do obozu wojskowego za miasto wyprowadzony. Jeśli zaś będzie stawiał opór lub ucieczki będzie próbował, jako widocznie Ostrogrodu niedawny oprawca bojący się sprawiedliwości, zostanie życia pozbawiony. Ponadto osobom dla miasta ważnym i cennym, które zostaną o tym powiadomione, zaleca się bezwzględnie pozostawać w ich domach przez czas cały, ze względu na ich bezpieczeństwo.
Korwin nie wypowiedział od pojawienia się u bram miasta ani słowa.