Na podstawie materiałów własnych oraz Ani, Marcina, Sławka i Chmiela, a także Historii i Geografii oraz wydarzeń z larpów terrańskich w 2005 i 2006 zredagował Fulko. Stan wiedzy ogólnie poinformowanego historyka na rok 1206 p.A.
Latem 1162 roku cesarscy najeźdźcy zdobyli Dun Mallow, a w bitwie nad Loch Morlich ostatecznie rozbili wojska połączonych klanów Terrain. Niedobitki trzech najważniejszych klanów: McKean, McMulligan i Byrne uciekły do ruin Dun Morlich na północy kraju, tuż nad randerską granicą. Gorycz klęski sprawiła, że między ich przywódcami na nowo odżyły zadawnione animozje, które od ponad 150 lat dzieliły te trzy rody. Los zakpił okrutnie z Terrain: podczas gdy jego wzgórza drżały pod równymi krokami legionistów, nad jego przywódcami zawisł cień nienawiści na następne lata.
Morbert McMulligan: praca i samotność
Tan Morbert McMulligan skapitulował przed cesarskimi; choć przekonany, że słusznie, czynił to z ciężkim sercem. Potomek dawnych królów, wierzył, że dalszy opór wobec potęgi legionów oznaczałby tylko wydrenowanie Terrain z tych resztek szlachetnej klanowej krwi, jakie w nim jeszcze pozostały. Pamięć o zdradzie Byrne?ów, którzy wydali Terrain na łup królów Randers (1015) i z którymi McMulliganowie toczyli długotrwałą wojnę domową (1016?1042) ? nie pozwoliła mu przekroczyć randerskiej granicy. Za radą swego sędziwego ojca Culberta, który pojmany pod Dun Mallow, oddał hołd Cesarzowi ? Morbert poddaje się centurionowi Hildegardowi van der Haag z VII legionu zdobywcy Terrain, generała-legata van Speijka.
Niebawem po przejściu na stronę cesarską Morbert został ciężko raniony w walce z potworami z lasu Cairnwood, które rozzuchwalone wojennym chaosem wychnęły niemal pod Dun Morlich. Gdy po kilku tygodniach Morbert wyzdrowiał pod kuratelą legionowych medyków, Erwin van Speijk zdążył już zlikwidować większość spośród tych Terrańczyków, którzy byli jawnie niechętni nowym, cesarskim porządkom. Morbert oficjalnie otrzymał władzę w Terrain w imieniu swego ojca, ogłoszonego lennikiem Cesarza. Nigdy go wszak już nie spotkał; cesarscy urzędnicy nadzorujący poczynania Morberta twierdzili, że Culbert przebywa w gościnie w Mieście Mieczy.
Ironiczny uśmiech van Speijka salutującego mu po przekazaniu zwierzchnictwa nad krajem prześladował Morberta przez resztę życia. Podobnie jak dziesiątki krzyży nieprawomyślnych Terrańczyków, którymi generał-legat kazał ozdobić trasę swojego wymarszu.
Mimo to ? a może tym bardziej, Morbert pozostał na swój sposób terrańskim patriotą i następne lata poświęcił wytężonej pracy nad odbudową kraju. Nie podniósł z ruin warowni Dun Mallow ani Dun Morlich, ale budował pierwsze w historii kraju młyny, sierocińce i trakty. Płacił przepisaną daninę dla cesarskich władz w Aldirn i dostarczał zaopatrzenie dla legionowych garnizonów. W zamian przysługiwała mu przyboczna straż w cesarskich mundurach, a nieliczni przybyli z wschodu cywile ? budowniczowie, ekonomowie, hodowcy ? dopomagali w odbudowie z właściwą cesarskim, a rzadką wśród wolnej szlachty klanowej, pracowitością.
Jednak, jak to bywa w krajach zacofanych a miłujących wolność, klanowa szlachta nie zważała na to, że dzięki Morbertowi po raz pierwszy od czasów króla Éogana w Terrain coś się buduje, wełnę z zyskiem sprzedaje kupcom z głębi Cesarstwa, a lud ma co jeść i nawet zamiast szmat i skór zaczyna nosić lniane koszule i wełniane serdaki. Przez wszystkie klany ? z wyjątkiem własnych McMulliganów, a i to nie wszystkich ? Morbert był uważany za zdrajcę. Po rzezi z 1162 panicznie bojący się cesarskich klanowi wojownicy z rzadka ważyli się na nieposłuszeństwo w obecności legionistów; ale ludziom Morberta okazywano pogardę, a nieraz i dawano zbrojny odpór. Żona porzuciła go jeszcze w 1162, nie godząc się na cesarską niewolę. Zgorzkniały, samotny, posiwiały, coraz bardziej popadał w melancholię i tylko w pracy nad odbudową kraju znajdował radość.
Opowiadano również ? zwłaszcza wśród wyznawców Drzewa ? że cierpienia Morberta były karą za złamanie przezeń geas, uroczystej przysięgi złożonej w obliczu druidów. Otóż podobno latem uciekając przed cesarskimi latem 1162, nim jeszcze ścieżki tanów McMulligan, Byrne i McKean się ostatecznie rozeszły, na świętym wzgórzu pod Dun Morlich odnalazły się terrańskie regalia. (Niektórzy dodają, że stało się to za sprawą Dziewicy z Jeziora, która od śmierci króla Éogana II strzeże korony Terrain. Tak w każdym razie głosi legenda.) Tanowie nie mogli dojść do porozumienia, co czynić z regaliami ? zwłaszcza, że Korwin, któremu, jako tytularnemu Wodzowi Wszystkich Klanów, wówczas się one należały, był daleko w Randers i ani myślał bronić Terrain. Niezrozumiałym zbiegiem okoliczności oddano je pewnemu randerskiemu oficerowi, sir Guy Longswordowi, który wraz z oddziałem Przybocznych Dragonów Królowej Elaine walczył po stronie klanów przeciw legionistom. Troje tanów złożyło wówczas geas głoszący, że uznają Guya królem Terrain. Wszak Morbert uczynił to nieszczerze, lękając się przeciwstawić liczniejszym Byrne?om i McKeanom, aby zyskać na czasie w oczekiwaniu na nadejście legionistów.
Debris Byrne: lojalność i upadek
Debris Byrne, od 1152 tan Byrne?ów, podobnie jak McMulligan potomek dawnych królów Terrain, dowodząc nad Loch Morlich popełnił błędy, które sprawiły, że wojskowa klęska klanów przybrała katastrofalne rozmiary. Jako jedyny z uczestników geas złożonego pod Dun Morlich przysięgał szczerze, wierząc w ścisły związek z Randers; nie na darmo jego prababką była randerska księżniczka. Wnet po złożeniu przysięgi Debris wraz z kilkoma towarzyszami z klanu, oddziałem randerskich dragonów i grupą wieśniaków uciekł przez graniczny las Cairnwood do Randers.
Przybywszy na dwór Korwina i Ellaine, tan Byrne zabiegał o ?sprawę niepodległego Terrain?, ale poza zdawkowymi obietnicami król Randers nie brał swego terrańskiego poddanego poważnie. Żyjąc z skromnej pensji dworzanina, Debris stał się niewiele znaczącym figurantem; został jedynie honorowym szefem sformowanego przez Korwina z terrańskich uchodźców pułku pieszego, ?Byrne Loyal Terrain Regiment?. Z towarzyszy, którzy z nim znaleźli schronienie w Randers, jedynie jego krewny Sedgwick Byrne zrobił skromną karierę w otoczeniu jednego z tamtejszych możnych, hrabiego Clarence.
Jedynymi uchodźcami, którym w Randers się naprawdę powiodło, byli wieśniacy, którzy, nim wraz z Byrne?ami przekroczyli granicę, prawdopodobnie obrabowali skarbiec w Dun Mallow podczas, gdy klany walczyły z VII Legionem. W każdym razie skądś mieli kapitał, za który założyli dobrze prosperującą gorzelnię wyrabiającą uiseagh, czyli rodzaj terrańskiej ?rudej wódki?. Uiseagh zwana wpierw ?Uciekinier? po przemianowaniu na ?Ian Wędrowniczek? zyskała dużą popularność w Randers, a nawet w innych królestwach Zachodu.
Marion McKean: wolność i nienawiść
Po bohaterskiej śmierci Iana McKean pod Dun Mallow, wbrew obyczajowi wodzem McKeanów została kobieta ? wdowa po Ianie, Marion. Uchodząc z niedobitkami klanu przed cesarskimi wojskami, i Marion wzięła udział w pamiętnym geas na posłuszeństwo sir Guyowi jako królowi wybranemu przez Dziewicę z Jeziora. Ponoć Marion zastrzegała się, że czyni to pod warunkiem udziału w ceremonii druidów z kręgu od niepamiętnych czasów obecnego w Terrain, a nie nowoprzybyłych duchownych Drzewa. Jednak geas to geas, a Marion nijak nie przyjęła zwierzchności nie tylko Guya, ale Randers w ogóle. Uznała, że król Korwin ? tytularny Najwyższy Wódz Wolnych Klanów ? zdradził Terrain nie broniąc go przed legionistami, a ograniczając się do przysłania jednego posiłkowego regimentu dragonów. Tym samym uznała za zdrajców lojalistycznych Byrne?ów, podobnie jak pragmatycznego Morberta McMulligana ? a więc oba rody pochodzące od dawnych królów Terrain.
Tak więc porywcza, jak to u McKeanów bywa, Marion postanowiła pozostać w kraju podbitym przez Cesarstwo, ukrywając się w górach i ?unosząc wolne i niezawisłe od obcych władców Terrain w naszych sercach?. Gdy ułani stanowiący przednią straż VII Legionu masakrowali rozproszonych uchodźców na trakcie wiodącym do Lasu Cairnwood i randerskiej granicy, Marion zawróciła spod Dun Morlich, kierując się w trudno dostępne, nieprzyjazne góry Terrain. Nieliczni jednak mieli dość odwagi (złośliwi mówią ? dość mało rozumu) by jej towarzyszyć: opuściła ją większość szeregowych wojowników z klanu, pozostali ci z klanowej arystokracji, a i to nie wszyscy. Za to przystała do partyzanckiej grupy Marion nieoczekiwana towarzyszka ? Nan McMulligan, która właśnie po dramatycznym sporze porzuciła swego męża, tana Morberta. Przyłączyło się też kilku wojowników ze starożytnego, choć mało ostatnio znaczącego klanu McIntyre.
By w pełni docenić niezłomny charakter Marion, trzeba wiedzieć, że w 1162, w dniach klęski klanów, była ciężarna. Podczas ucieczki przed cesarskimi wojskami, tuż przed złożeniem owego geas pod Dun Morlich urodziła syna, któremu nadała imię Donovan. Niezwykłe okoliczności urodzin młodego McKeana ? na ostatniej piędzi wolnego jeszcze kraju ? powszechnie uznano za omen zwiastujący chłopcu niezwykłą przyszłość. Złotowłosa Marion, z mieczem w jednym i niemowlęciem w drugim ręku stała się symbolem terrańskiej walki o wolność.
W oporze przeciw Cesarstwu Marion znalazła sprzymierzeńców w wyznawcach Drzewa. A że tradycyjny druidyzm w Terrain znacznie osłabł (niektórzy twierdzą, że za sprawą knowań Drzewistów), w końcu Marion wraz ze swymi stronnikami przeszła w pełni na wiarę w Drzewo. Wiara dawała im oparcie w trudach partyzanckiego życia w górskich kryjówkach, i wielu młodych McKeanów wyrosło na prawdziwych fanatyków.
Okazało się, że hardzi Terrańczycy bardziej cenią upór partyzantów pod wodzą lady McKean niż prace tana Morberta. Ruch oporu rósł w siłę, i nawiązał kontakty z elfami z Taur-nu-Wath (przy pomocy z dawna z nimi zaprzyjaźnionego klanu McAlagos), a po pewnym czasie również z królem Korwinem ? nienawiść do Cesarstwa przemogła dawne animozje. Jednak musiało minąć wiele lat, nim zdziesiątkowane w 1162 klany mogły myśleć o powstaniu przeciw cesarskim okupantom.
W tym czasie Donovan McKean wyrósł na dzielnego młodzieńca, a jego najbliższym towarzyszem był Duncan McMulligan. Duncan urodził się dokładnie dziewięć miesięcy po Donovanie i, wychowywany przez matkę nigdy nie poznał swego ojca, tana Morberta. Omen dotyczący Donovana wnet zaczęto wiązać z obydwoma chłopcami i uważano, że to oni wyzwolą Terrain. Niezwykły związek ich ambitnych matek, wspólnie przewodzących terrańskiemu oporowi ? trudno było nazwać przyjaźnią. Choć początkowo okoliczności zmusiły je do współpracy, wyniosła Marion McKean z wyższością traktowała Nan McMulligan, za co ta jej szczerze znienawidziła. Z czasem nawet nie starały się kryć wzajemnej wrogości; mimo to Duncan i Donovan byli nierozłączni.
Wreszcie w 1183 Terrain wybuchło powstanie, mające na celu wyzwolenie kraju spod panowania Cesarstwa. Ponownie rozpalono święty ogień w Dun Mallow ? podczas ceremonii została użyta gałąź z Drzewa, a Przywódczyni Kręgu złożyła ofiarę z życia. Powstanie wspomagane przez elfy z Taur-Nu-Wath i regularne wojska Randers odniosło zwycięstwo ? wojska cesarskie wycofały się na południe kraju. U boku Korwina i elfich dowódców terrańską młodzieżą dowodzili ramię w ramię Duncan McMulligan i Donovan McKean. Po wyzwoleniu Dun Mallow tytuł Najwyższego Wodza Wolnych Klanów pozostał przy Korwinie, a faktyczną władzę w Terrain przejęły znów, jak niegdyś, klany ? pod przewodnictwem młodego tana Duncana McMulligana.
Jednak uśpiona animozja między matkami dwóch bohaterów trwała, a zimą 1202 doszło w siedzibie McKeanów do tragicznych wydarzeń, które przypominają się w najczarniejsze noce. Będąca już w podeszłym wieku Marion McKean zachorowała i po kilku tygodniach zmarła. Przy jej łożu czuwała Nan McMulligan. Co dokładnie się zdarzyło potem, nikt w Terrain nie chce opowiadać, a może i wiedzieć; w każdym razie podobno Donovan ze swymi ludźmi napadł na Nan i ją bestialsko zamordował. Porażony tym Duncan poprowadził wyprawę przeciwko McKeanom, po starciu z którą Donovan uciekł z kraju, obłożony banicją. W jego miejsce tanem McKean został, z nadania Duncana, niejaki Gavin McKean, kuzyn z dawna skłócony z Marion i Donovanem.
W 1206 południowa część kraju pozostaje nadal w rękach Cesarstwa, ale jest zbyt dobrze umocniona i obsadzona wojskiem, by rezydujący w Dun Mallow tan Duncan mógł myśleć o jej odbiciu. Za życia Korwina Terrain trwa w ścisłym sojuszu z Randers. Po jego śmierci w 1204 nikt nie obejmuje tytułu Najwyższego Wodza Wolnych Klanów, ale regalia Terrain są podobno wciąż w skarbcu w Craig. Drzewizm jest już powszechną wśród Terrańczyków religią, a dawne druidyczne zwyczaje ? związane, zdaniem uczonych, z pamięcią o Gai ? albo powoli słabną, albo są przejmowane przez kult Drzewa. Budowle wznoszone niegdyś przez tana Morberta albo zostały spalone z cesarskimi osadnikami w środku, albo powoli niszczeją. Wojny z Randers i klęskę z 1162 pamiętają już tylko starcy; mężczyźni w sile wieku chełpią się swymi przewagami z 1183, a młodzi Terrańczycy znów pasą owce i piją uiseagh.
Autor: Piotr "Fulko" Labenz