LARP "Na wieczną chwałę Monolitu''

Z wolna ciemności rozświetliło wschodzące słońce. Cesarstwo budziło się do życia.
Pracujący w polu chłopi z ulgą witali świt, ciesząc się zapowiedzią słońca po wielodniowych ulewach. Grupa młodych arystokratów, wracając chwiejnym krokiem do domu, powitali ranek urąganiem. Cesarstwo budziło się do życia.

Stary człowiek , sypiający już niewiele, uwięziony w ogromnym łożu przez własne cielesne okowy, w pierwsze promienie słońca wpatrywał się zachłannie, wytężając niedowidzące oczy. Nagle jego źrenice rozszerzyły się, szponiaste dłonie roztrzepotały się spazmatycznie, na starcze usta wystąpiła zielonawa piana. Starzec pogrążył się w bolesnej agonii.

Poranny gwar rozdarł niesłyszalny dla uszu krzyk, po którym uderzyła cisza. Cisza nie będąca brakiem dźwięku, lecz bezdźwięczną próżnią, w której każdy głos się gubi.
Chłopi, pracujący w polach, poczuli przygnębienie, jakby słońce niosło ze sobą groźbę wielodniowej suszy.
Młoda, szczególnie oddana Monolitowi kobieta, padła na kolana pogrążając się w histerycznym szlochu.
W całym cesarstwie kapłani pogrążyli się w omdleniu. Pewien młody Wierny, nowicjusz, biegnąc po sprawunki dla klasztoru, potknął się nagle i runął na ziemię targany drgawkami. Na oczach oniemiałych świadków udławił się własnymi wymiocinami.

Pozostali Mówcy pogrążyli się w wielogodzinnym odrętwieniu, graniczącym niemalże ze śmiercią.

Wysoko, w komnatach Pałacu, wąskie usta Boga, ukryte pod złotą maską, rozciągnęły się w uśmiechu.

LARP ,,Na wieczną chwałę Monolitu'' Rozgrywa się w dwa tygodnie po śmierci Piątego Mówcy. Jego następcą zostanie oczywiście człek świątobliwy, jeden z Czcigodnych, choć zdarzało się że z nieznanych powodów zostawał nim Szlachetny.
Lecz Bóg-Cesarz u swych sług ceni również ambicję, zaradność, przebiegłość i bezwzględne dążenie do doskonałości, więc w swej boskiej łaskawości pozwala ubiegać się o swą przychylność. Zatem na Konklawe zostanie wybrany nowy Mówca, poprzez własne cnoty i łaskę Cesarza.
Źli ludzie powiadają że jego poplecznicy zdobędą wielkie wpływy, zaś same wybory przebiegają w atmosferze intryg, strachu i szantażu, niekiedy ponoć dochodzi nawet do morderstw. Lecz czy możliwe jest by do takich zbrodni dochodziło bez wiedzy boskiego Cesarza? Nie! Zatem rozsiewający podobne plotki z pewnością zostaną surowo ukarani za rzucanie oszczerstw na zgromadzonych na Konklawe. ( mówi się również że tym razem zwycięski kandydat prawie na pewno wywodził się będzie z jednego z czterech Wielkich Rodów... choć historia pełna jest niespodzianek).

Ku wiecznej chwale Monolitu!

Propozycje ról, nadsyłajcie mi na adres anath@o2.pl. Niemający pomysłu na rolę otrzymają ją na samym konwencie.