Każdy dzień przypomina tutaj poprzedni. Jakby od początku świata nic się nie zmieniło. Gęste, mdłe powietrze pełne robactwa, niemal stojące od smrodu. Czas najwyraźniej omija to przeklęte miejsce, słusznie uznając, że nie ma najmniejszego sensu, aby zaszczycić Midmor swoją obecnością. Podobnie jak ja1. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tu przyjechałem, ale muszę powiedzieć, że chyba się tu przeprowadzę2.
Midmorczycy to lud prostu. Ze wszystkich kolorów znają chyba tylko czarny i biały, bo w żaden inny się nie ubierają. Nie wiem, czy kieruje nimi skromność, czy są aż tak ubodzy, że nie stać ich na zakup barwników3. Zresztą, w kolorach byłoby im chyba nie do twarzy. Skórę mają bowiem szarą, oczy wielkie, wyłupiaste, włosy rzadkie, najczęściej suche, brudne i płowe, zapewne niemiłe w dotyku, chociaż nigdy nie zbliżyłem się do nich tak blisko, albowiem odstręczał mnie ich obrzydliwa woń, woń właściwa tylko Midmor, która zdaje się oblepiać każdą rzecz, która znajduje się w Baronii. Tak dumnych Terrainczyków poznasz po kiltach, a cesarskich po czarnych mundurach, tak Midmorczycy rozpoznają się po cuchnącym zapachu bagna, który przylgnął do nich, jak czerń do kruka, a kita do lisa. Jeśli zaś miałbym ich opisać najkrócej, przypominają mi ryby, te oślizgłe, rachityczne, małe żyjątka, które razem łowiliśmy w mętnych, brudnych, pełnych ścieków wodach rzeki, która znajduje sobie ujście do morza w ludnym Beladorze.
W swoim liście prosiłeś mnie, aby poświęcił chwilę swojego czasu kwestiom leśnym. Tutaj sprawa jest skomplikowana. Otóż w Midmorze rozwinęła się własna kultura leśna, czy to z powodu klimatu, gleby lub innych uwarunkowań obca zupełnie kulturom, które znamy z zwartych puszczy Wschodu oraz borom znajdujących się niedaleko Chanatu. Muszę jednak z przykrością powiedzieć, że w puszczy Chador niedawno pojawiły się szkodniki, które najprawdopodobniej niesione wschodnim wiatrem przywędrowały tu aż z dalekiego Terrain. Miejmy jednak nadzieję, że miejscowy drzewostan i dzięcioły będą dość silne, aby sprostać zarazie4.
Co do religii panującej w Midmor5, to mieszkańcy oddają cześć jakimś nieznanym zupełnie mi duchom. Nie są one zbyt potężne. Wnioskuję to z tego, że prośby do ich kierowane dotyczą spraw błahych: poronień, dobrych zbiorów, łowów, śmierci męża, żony lub teściowej. Za ofiarę zwykle służy miska kaszy, a jak do tej kaszy Midmorczycy dodadzą jeszcze odrobinę słoniny, to niezbity dowód na to, że sprawa jest dla nich niezmiernie istotna, wręcz życiowa. Mistrzem większości ceremonii jest chudy elf, o którym mówi się, że para się demonologią. Ten elf był kiedyś przyjacielem barona, aczkolwiek zupełnie niedawno ich przyjaźń z jakichś powodów się urwała.
Co do osoby samego barona. W ostatnim czasie wykazuje wielkie zainteresowanie alchemią. Sprowadza alchemików ze wszelkich stron świata, ofiarowując im comiesięczne wynagrodzenie, wikt i dach nad głową, co dla większości z nich jest sytuacją wręcz wymarzoną. Nie wiadomo tylko w jakim celu to robi. Najprawdopodobniej po to, żeby podreperować wątły budżet Midmor za pomocą kamienia filozoficznego.
Zaś co do naszej sprawy. Jeśli mam być szczery, to nasza sprawa przeprowadzi się do Midmor, jeśli tylko trochę ją tu przetrzymamy, bo tylko autochtoni są w stanie znieść miejscowy klimat6.
O czym informuję z radością
Twój pokorny sługa
T.
1 W omawianym okresie Midmor, do tej pory odosobnione miejsce na mapie świata nagle stało się krainą chętnie odwiedzaną, raczej z konieczności niż dla przyjemności, przez różnej maści dyplomatów, najemników, buntowników i awanturników. Te słowa są najpewniej mrugnięciem przesłanym adresatowi listu i oznaczają, że autor z jakichś powodów nie mógł zdradzić powodu swojego przyjazdu do Baronii.
2 Słowa ?przeprowadzę się do baronii? to hagryjskie przysłowie, które oznacza rychłą śmierć. Autor niniejszego dokumentu, najpewniej hagryjczyk, najwyraźniej zachorował po przybyciu do Midmor, czego dał wyraz w liście.
3 W bogatej Hagrii nawet biedacy mogli pozwolić sobie na kolorowe ubrania. Dla biednych Midmorczyków ledwo wiążących koniec z końcem kolorowa koszula była zbędną ekstrawagancją. Ta wzmianka jest kolejną poszlaką wskazującą na to, że autor listu jest Hagryjczykiem.
4 Jeśli do tej pory można mieć wątpliwości, to z tego akapitu niezbicie wynika, że trzymamy w rękach list szpiegowski. ?Kwestia leśna? to oczywiście pytanie o Drzewo i jego wyznawców. Własna kultura leśna, to nic innego jak oryginalny system religijny, który panował wtedy w Midmor. Midmorczycy oddawali cześć grupie duchów, które, chociaż pozbawione atrybutów typowo boskich, opiekowały się mieszkańcami Baronii. ?Zwarte puszcze Wschodu? to Cesarstwo i Monolit, natomiast ?bory z okolic Chanatu? to lasy nieopodal Sodehalt (dawny Ostrogród) skąd wywodzi się drzewizm. ?Szkodniki niesione wschodnim wiatrem aż z dalekiego Terrain? to nic innego jak wyznawcy drzewizmu, którzy uciekali przed cesarskimi szablami przez puszczę Chador do Hesji i Hagrii.
5 Niniejszy akapit ma najprawdopodobniej za zadanie jedynie odwrócić uwagę od akapitu poprzedniego.
6 Prawdopodobnie ?wspólna sprawa? to uchodźcy z Marchii, którzy po wygnaniu z Hagrii tkwili w Midmor nie mając się gdzie indziej podziać.
Postacie proszę zgłaszać na ten adres e-mail: midmor@op.pl