Czym jest Zielony Cień? Wielu głowiło się nad tym problemem całymi dekadami...W każdej z krain znanego nam świata, znalazł się przynajmniej jeden badacz pragnący zgłębić tą tajemnicę, dniami i nocami tkwiąc pośród starych ksiąg i pozornie cudownych urządzeń mających dać mu upragnioną odpowiedź. Zazwyczaj na darmo, choć może elfim magom udało się poznać lepiej ten problem. Ale elfy zazdrośnie strzegą swych tajemnic. Także przed swą własną rasą...
Teorii powstawały setki. Dziesiątki były obalane, a na ich miejsce rodziły się kolejne. Niektórzy mówili, iż Zielony Cień to przeciwieństwo Otchłani-świata Demonów. W ich zamyśle Zielony Cień miał być niemal rajem - piękną i łagodną krainą snów i marzeń gdzie zło i śmierć nie mają dostępu.
Pośród szanujących się naukowców niewielu jest jednak zwolenników tej teorii i raczej wiarę w nią pokładają nieliczni z prostego ludu.
Inna teoria mówi, iż Zielony Cień jako miejsce po prostu nie istnieje. Jest jądrem, źródłem i początkiem najczystszego chaosu, który przybiera tysiące form.
Cóż...niektórzy mówią też, że to po prostu zwykła bajka...
W cokolwiek jednak wierzysz drogi przyjacielu, faktem jest, iż dziwne, przepełnione pierwotną, silną magią, nie pasujące do naszego świata istoty i przedmioty czasem są tu znajdowane. Nie jest to częste, a ten kto napotka podobne zjawisko może mówić o nieprawdopodobnym szczęściu...lub wręcz przeciwnie.
Rzeczywiście, podobno przybysze mający pochodzić z Zielonego Cienia potrafią przybierać najprzeróżniejsze formy i mieć najróżniejsze charaktery. To, iż trafimy na łagodną i przyjaźnie nastawioną istotę , jest równie pewne jak to, że trafimy na przepełnione żądzą mordu oszalałe monstrum. Źródła mówią, iż czasami istota taka z wcielenia dobroci potrafi w jednej chwili zamienić się w krwiożerczą bestię. Ich myśli miałyby podążać ścieżkami zupełnie odmiennymi od naszych i w naszych standardach, mieszkańców (czy też twory) Zielonego Cienia, można by określić po prostu jako szalonych.
Wiele spotyka się legend i ludowych podań opowiadanych przez piastunki, lub wieczorami w przydrożnych karczmach, traktujących właśnie o zdarzeniach wiążących się z przenikaniem Zielonego Cienia do naszego świata. Któż z nas nie słyszał przynajmniej raz historii o podmieńcach, dziwacznych, czasem makabrycznych zakładach faerie ze śmiertelnikami, i niepokojących miejscach do których trafiało się jeszcze dziwniejszymi drogami.
W historiach tych faerie potrafią być słodkimi, drobnymi istotkami o motylich skrzydłach i delikatnym, dźwięcznym głosiku jak i pokręconymi, garbatymi karłami o paszczy pełnej ostrych kłów czy też pięknymi, smukłymi pannami i młodzieńcami którzy w swej dostojności i pięknie przewyższają nawet elfy.
Jak wiele z tego jest prawdą, jak wiele z tego kłamstwem, a jak wiele z tego jest zwykłą baśnią i wymysłem, nie udowodnił jeszcze nikt...
txt:Emilia Skirmuntt