Południowe przedgórze Gór Algor-opis terenu Gry głównej 2008

Południowe przedgórze Gór Algor
Na południowy zachód od Przełęczy Umarłych

…teren tego tak często ostatnio przyciągającego uwagę przedgórza, drogi Marvinie, to do niedawna kompletne pustkowia, nie tyle nawet niedostępne, co nieciekawe i cieszące się raczej złą sławą, z powodu ogólnego zdziczenia i nadmiernie częstego występowania tamże najróżniejszej maści wynaturzonych dzikich zwierząt, gigantycznych drapieżników i wszelkiego podobnego tałatajstwa przeciwnego naturze tak w formie, jak i zachowaniu. Odkąd paręset lat temu, po wydarzeniach które tylko elfy chyba pamiętają – Wojnami Krwi je zwąc, czy jakoś tak – kompletnie je opuszczono, dopiero w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia zamieszkały tam na powrót rasy inteligentne. Ty, być może nie zgodziłbyś się z tym określeniem – znam Twój stosunek do orków – ale ja pozostanę przy swoim.

Historia tych ziem potoczyła się tak, a nie inaczej od kiedy po ostatnich bitwach tych całych zamierzchłych „Wojen Krwi” Przełęcz Umarłych, jak ją później nazwano, stała się tak niebezpieczna, że jakikolwiek ruch przez nią stopniowo wymarł – w niedwuznacznie dosłownym brzmieniu tego słowa. Cały ruch handlowy przeniósł się na południe na Przełęcz Tangar. Wraz z odejściem karawan i zapomnieniem o szlaku handlowym, który kiedyś prowadził do Wolnego Miasta, tereny te opustoszały zupełnie. Teoretycznie co prawda ten skrawek ziemi należał do północnego państwa elfów, ale tak naprawdę nikt tam się nie zapuszczał, aż do sprowadzenia się orków.

Orki, jak Ci zapewne wiadomo, sprowadziły się w tę okolice kilkadziesiąt lat temu i osiadły za zgodą elfów. Niewielu natomiast wie, że to elfy z jakichś, sobie tylko znanych powodów, czyniły zabiegi o sprowadzenie ich na, bądź co bądź, swoje ziemie. Tak czy inaczej krzywozębi przybyli i w ciągu paru pokoleń zadomowili się na dobre, a wraz z nimi ich nieodłączne zielone popychadła, czyli gobliny. Ale zanim rozpiszę się na temat orków niech najpierw opowiem Ci co nieco na temat samej okolicy.

Jak na przedgórze jest tu zaskakująco nizinnie i płasko – w oddali co prawda widać początek formacji tworzącej podnóże gór Algor, ale prawdziwych gór nie widać i gdyby nie znajomość gatunków drzew i obecność gdzieniegdzie wystających z ziemi niedużych skał, mógłbyś się nie domyślić że najwyższy masyw kontynentu zaczyna się zaledwie kilkadziesiąt mil na północny wschód. Jest lekko pagórkowato, ale bez wyższych wzniesień, w nielicznych miejscach luźne skały tworzą niewysokie ściany i kilkunastometrowe pasma, ale ogólnie teren należy zaliczyć do dość dostępnych i w miarę łatwo przejezdnych. Z pewnością to z tych względów prowadził tędy onegdaj szlak handlowy przez Przełęcz Umarłych, który to zresztą szlak bez większego trudu doświadczony obieżyświat może i dziś odnaleźć. Nie jest to zresztą jedyny ślad, że okolica ta była setki lat temu zamieszkana. Wprawny poszukiwacz odnalazłby tam, jestem o tym przekonany, niejedno miejsce o historii sięgającej nawet czasów mitycznych, wspominanych często przez starsze rasy i niektórych naszych historyków. Miejsc tych, jednakowoż nie będę tu nazbyt szczegółowo opisywał, jako że nie wiadomo nigdy, przez czyje ręce list ten przejdzie, zanim trafi do Ciebie.

Orki, o których już wcześniej pisałem, niewiele tu maja stałych osiedli – większość z nich mieszka bardziej na północ i wschód, bliżej gór i przełęczy. Tym niemniej to one znają te terytorium i, słusznie czy nie, uważają je za swoje. Znajduje się tu tak naprawdę tylko jedno w miarę stałe osiedle, ale w zależności od pory roku i pogody przebywa w okolicy mniej lub więcej orków – pasterzy i myśliwych. Nierzadko także, zapuszczają się w okolice Terraińczycy, z racji na bliskość samego Terrain. Ich stosunki z miejscowymi orkami układają się dość poprawnie, choć nierzadko burzliwie. Z tego co mi mówiono, co jakiś czas wybuchają pomiędzy góralami a orkami drobne, choć krwawe utarczki, po których obie strony przekonują się że przeciwnik godzien jest szacunku i następuje okres spokoju.
Czasem przybywają w te strony także elfy, ale rzadziej i zawsze w jakimś konkretnym i zazwyczaj sobie tylko znanym celu.

To wszystko oczywiście, drogi przyjacielu, z pewnością zmieniło się od czasu, kiedy ostatnim raz tamtędy podróżowałem. Zamknięcie Przełęczy Tangar z pewnością zaowocowało większą ilością podróżnych, jakich mam nadzieję tam napotkać. Nie wspominając już o Dwóch Bramach, o których tak głośno od miesiąca na półwyspie. Nasz przewodnik mówi, że już za dwa dni powinniśmy dotrzeć do pierwszej z nich. Nie mogę się już tego doczekać.

Niedokończony i nie podpisany list znaleziony przy zwłokach młodego Terraińczyka, rozszarpanych i w połowie objedzonych. Dla kogo przewoził owo pismo lub komu je odebrał, pozostaje tajemnicą.