Gra Główna

Świat: Orkon
Organizator: Schamann, Ula, Emilia, Anka, Kłys
Kontakt i zgłaszanie postaci: orkon.08@gmail.com

Pierwszy znak jakby z wnętrza wyłonił się chmur...

Pierwsza z bram podobno otworzyła się 22 marca u wybrzeży Hessen, pół mili od brzegu, w samym środku tradycyjnych łowisk dorsza. Kilka cali nad wodą powietrze nabrało lekko migocącego blasku, wkrótce, jeśli spojrzało się pod odpowiednim kątem dał się zauważyć kilkumetrowej średnicy owal drżącego falującego powietrza. Kuter, którego szyper skierował w stronę dziwnego zjawiska, po prostu zniknął po dotarciu do tego miejsca. To samo spotkało wszystkie następne. We wszystkich niemal państwach Zachodu magowie obudzili się tego ranka zlani zimnym potem, czując drżenie i niepokój, jakiego nie pamiętano od upadku Ostrogrodu.

W ciągu zaledwie miesiąca, do Hessen przybyło kilku magów, zaintrygowanych opowieściami o tajemniczej bramie. Jeden z nich przyniósł zresztą ze sobą wieść, że po drugiej stronie zatoki Lewiatanów, w ruinach dawnego Ostrogrodu, podobno widziano takie samo zjawisko. Tak samo zwodnicze i niebezpieczne. Były dni, kiedy "brama" była niemal niewidoczna i można było zupełnie spokojnie do niej podpłynąć, a nawet przepłynąć przez miejsce, w którym się znajdowała. Jednak zaledwie kilka chwil później, potrafiła bez żadnego ostrzeżenia wciągnąć wychylonego w jej stronę ze statku badacza.
W połowie maja na półwyspie gruchnęła wiadomość o trzeciej znalezionej bramie -- w przełęczy Tangar. Ta z kolei zablokowała cały ruch pomiędzy oboma stronami gór Algor, który, choć nieduży, musiał się teraz cały przenieść na północ do Przełęczy Umarłych. Jednocześnie w Terrain McAlagosowie przebąkiwali cos na temat kłopotów jakie ich elfi krewniacy mają z czymś co mogłoby być innym tego rodzaju zjawiskiem.

Sensacja wybuchła na początku czerwca, kiedy pierwsze karawany z drugiej strony gór przeszły przez Przełęcz Umarłych i leżące przy niej terytoria orków i przyprowadziły ze sobą Odnalezionych. Ludzi, którzy wpłynęli w bramę na wodach Hesii, kręcili się po ruinach Ostrogrodu, czy próbowali przebyć przełęcz Tangar. Niektórych z nich, bardzo niewielu. Wśród Odnalezionych był tez jeden krasnolud, dzięki czemu wkrótce okazało się, że jedna z bram została także odkopana przez Synów Skał w podziemiach Szarej Grani.

Niemal wszyscy Odnalezieni oszaleli po tym, co spotkało ich po drugiej stronie bram, cokolwiek to było. Nie dało się z nich wydobyć żadnych pożytecznych informacji, oprócz tego, co już, metodą prób i błędów, odkryto. Za to kupcy, którzy ich znaleźli, a także orki, które ich na swoim terenie spotkały miały bardzo ciekawe rzeczy do powiedzenia. Otóż w pobliżu Przełęczy Umarłych, na południowy zachód, nieopodal dawnego traktu wiodącego z Przełęczy do Wolnego Miasta, znaleziono dwie nowe bramy. Ich wyjątkowość polegała na tym, że nic w nie nie wpadało, a wręcz przeciwnie -- co jakis czas coś z nich wychodziło, wypadało nieprzytomne, albo wypełzało głodne i złe?

Pierwsze wyprawy "badawcze" zapowiedział Król Arantes I jeszcze tego lata, a wyglądało, że inni monarchowie, ludzie wiedzy, czy po prostu wietrzący interes, nie dadzą mu się bardzo wyprzedzić. Oczywiście nie wybierali się tam sami -- użyli do tego swoich żołnierzy, agentów, najemników, czy też zwykłych typów spod ciemnej gwiazdy. Udali się tez w tamtą okolicę Terraińczycy -- wysłannicy największych klanów, gdyż najwyższa kapłanka Drzewa tam właśnie wskazała miejsce na odbycie tegorocznego Święta Drzewa.

Lato zapowiadało się ciekawie...