Miasto
Nowe Sodehalt przeżyło swoją pierwszą burzę.
Parę miesięcy wcześniej księżna Yvonelle Malager zażyczyła sobie, aby przywrócono świetność miastu jej przodków. Prowincja Ostrogrodzka cieszyła się jednak złą sławą, ludzie nie chcieli się tu osiedlać. Władze miasta próbowały różnych metod, aby przyciągnąć osadników. Niektóre z tych metod wymagały porozumienia z Chmurnym Szczytem, a pośrednio ? z Aldrin. Podobno to właśnie w związku z potrzebą ludzi zapomniano o nazwie ?Ostrogród?. Gdy osadnicy w końcu przybyli, Namiestnik z Sekretarzem zaczęli wprowadzać w życie strategie rozwoju miasta. Wtedy okazało się, że przybysze mają inne plany.
?Klejnot?, karczma znana w okolicy z dobrej obsługi i wyszukanych trunków, od początku miała swoją wizję porządku w mieście. Jej właściciele zgrabnie adaptowali się do kolejnych wydarzeń ostatnich trzech dni, powiększając stopniowo własne wpływy. Nieszczęśliwie dla nich, potężny czar Magii Prawdy i Poznania podważył autentyczność podpisu Namiestnika na kluczowym dla ich planów dokumencie: prawie pierwokupu ziem z licytacji. W tej sytuacji właściciele karczmy przypomnieli sobie, że ich sympatie polityczne leżą po tej drugiej stronie Rzeki Księżycowej, i zaprosili Legion XVII Ochotniczy do miasta, w celu ?uspokojenia? niekorzystnej dla prowadzenia interesów sytuacji.
Niedługo potem wyszło na jaw, że sprawa licytacji ziem i powołania Rady Miasta, nakazana przez Księżną Yvonelle Malager, nie jest do końca jasna. Wprawdzie list księżnej był autentyczny, ale towarzyszące mu dokumenty oraz niosący je posłaniec już takie nie były. Czary przybysza z Nor Kogh, maga Vindalfa ustrzegły Namiestnika od błędnej decyzji; ambitnych mącicieli wtrącono do lochu. W tej sytuacji licytacja została odłożona do późniejszego rozpatrzenia, które, wobec wkroczenia legionu, zapewne nie nastąpi szybko.
Uboższa część mieszkańców, wyznająca tajemniczą religię Wielkiego Szczura, była kolejnym powodem do niepokoju dla władców Sodehalt. Niewiele o nich wiadomo, plotki głoszą, że wszędzie mieli swoich ludzi, odprawiali przeklęte rytuały, kradli, zsyłali choroby, a gdy ktoś stanął na ich drodze ? ginął. W zamieszaniu związanym z wydarzeniami tamtych dni nie zdążono zaprowadzić z nimi porządku, a później oni sami wynieśli się ze swojej dzielnicy. Podobno widziano ich, jak przenosili worki pełne zdobytego złota, jak kryli się w kanałach. Kto wie, gdzie się teraz chowają, może wciąż kryją się w zaułkach miasta?
Właściciele zajazdu i kuźni za miastem okazali się być wyznawcami zapomnianego przez większość ludzi demona Dreissa. Skupieni byli wokół elfa o imieniu Sar ha-Olam, który o sobie mówił, że jest potomkiem owego demona, a także Korwina Malagera. Ich plany pozostają tajemnicą do tej pory; widziano ich rozmawiających z grupą elfów z tatuażami, lękano się ich skrytobójców, którzy mordowali tych, których podejrzewano o cesarskie pochodzenie (a być może o inne rzeczy również). Cokolwiek czynili, ściągnęło na nich karę. Gromada wściekłych orków wtargnęła do zajazdu, krwawo rozprawiając się z jego mieszkańcami. Następnego dnia po ataku wyruszyli w stronę skał, skąd wrócili w towarzystwie innej grupy orków, wraz z tajemniczą klatką z mitrylu. Po (opisanych dalej) wydarzeniach związanych z klatką nie widziano już ani elfa, ani przywódców kultu, ale z kuźni wciąż słychać dźwięki młota, a zajazd wciąż oferuje gościnę.
Tatuaże ochronne, sprzedawane przez cygańską grupę przybyszów, kryły w sobie przekleństwo. Kilkanaście osób uwierzyło w ich moc, tylko po to by w chwili uwolnienia czaru rzucić się z nienawiścią przeciw sobie. Wśród nich był Namiestnik i Sekretarz; Gwardia musiała interweniować, rozdzielając ich. Po tym wydarzeniu przybysze znikli, podobno planują następne psikusy, tym razem dla cesarskich gości z legionu.
Byli również rabusie, którzy włamywali się do kolejnych domów, aż w końcu ich łupem padła część utargu ?Klejnotu?. Do samego końca nikt ich nie złapał i nie zidentyfikował.
Przybysz z Arabii hojnie gościł rozmówców, zawierając przy okazji umowy handlowe. Jednak jego największy projekt ? otwarcie kopalni na skałach ? nie został zrealizowany. ?Trunky Wszelakie? prosperowały dobrze, aż do śmierci ich właściciela. Zaraz po niej powstały plotki, że był to punkt kontaktowy cesarskiego wywiadu w mieście.
Wielkie nieszczęście spotkało dostojną Vivianę van der Lagart Kedholt z rodu Sevalt, która wraz ze swoim orszakiem odwiedzała Prowincję Ostrogrodzką. Następnego dnia po przybyciu została zabita, a jej głowę zaniesiono za rzekę, do obozu legionistów. Zginęli również Namiestnik i Sekretarz Nowego Sodehalt, tego ostatniego ciało-zombie widziano później w pobliżu zajazdu.
20 lipca rzekę przekroczyły centurie XVII Legionu Ochotniczego. Jako powód przekroczenia granicy oficjalnie podano ?morderstwa na obywatelach cesarskich pozostające bez sądu i kary, oraz usilne nalegania mieszkańców o opanowanie bezprawia i chaosu?. Wyraźny rozkaz zabraniał legionistom rozbojów i gwałtów. Mimo to, gdy oddziały przekraczały rzekę, nad miastem wzniosła się łuna pożaru. Wszyscy, którzy uczestniczyli w gaszeniu są jednak zgodni, że to nie sprawa cesarskich, a barwnej grupy przybyszów nie z tego świata.
Oddziały legionu rozstawiły tymczasowe posterunki w pobliżu Nowego Sodehalt. W samym mieście władzę przejęła Tymczasowa Rada Miasta, w skład której weszli m. in. właściciele ?Klejnotu?, oraz Mistrz Ceremonii Pogrzebowych. Równocześnie, generałowie legionu ogłosili, iż interwencja ma charakter tymczasowy, i została dokonana na wyraźną prośbę obywateli, aby wesprzeć ich próbę opanowania sytuacji w pełnej bezprawia i bandytyzmu okolicy. Oczekują również delegacji prawomocnych przedstawicieli Księżnej Yvonelle Malager, aby uzyskać szczegółowe gwarancje dotyczące stabilności i bezpieczeństwa Prowincji Ostrogrodzkiej. Taka stabilność i bezpieczeństwo byłoby podstawą do wycofania wojsk, które w obecnej sytuacji zmuszone są pozostać na swoich miejscach dla ochrony Prowincji Marchijskiej.
Okolice miasta
Niedaleko od Sodehalt, w szpitalu, Mistrz Medycyny Bregan leczył rannych i chorych, przy okazji prowadząc swoje eksperymenty. Kilkoro spośród znaczniejszych ludzi, pragnących pozostać anonimowymi, zawdzięcza mu zdrowie i możliwość dalszego knucia. Równocześnie zainteresował się sprawą leczenia uzależnień; okazało się, że w Prowincji Ostrogrodzkiej coraz więcej ludzi zażywa Biały Lotos, narkotyk dużo silniejszy, niż przygotowywane wcześniej przez niego opium.
Przyjaciel Bregana, Mistrz Ceremonii Pogrzebowych, znany też jako Grabarz, doglądał spokoju tych, którym medycyna nie była w stanie pomóc. Interesował się też orkami, fascynowały go tradycje pogrzebowe w klanie Czarnego Słońca. Opracowana na ten temat przez niego naukowa monografia jest już w drodze do Gildii Grabarzy w Wolnym Mieście. Równocześnie Mistrz był aktywny politycznie, co doprowadziło go do stanowiska w Tymczasowej Radzie Miasta. W dniu, w którym uzyskał to wyróżnienie, przekazał cesarskim urzędnikom sztandar z sokołem Malagerów, który wysłannik Księżnej utracił, wraz z życiem, w pobliżu cmentarza.
Trzeci spośród mieszkańców tamtej okolicy, Mistrz Alchemii Lysimahos przez cały czas wytrwale prowadził tajemnicze badania. Wiele razy opuszczał swoją pracownię by poszukiwać komponentów i wspierać miasto swoimi radami. Z jego wypowiedzi można sądzić, że osiągnął pewien sukces, ale, jak sam mówi ?nie jest to coś, czego oczekiwał? i dodaje ?wciąż jeszcze potrzeba wiele pracy?.
Złośliwi ludzie mówią, że ?Grabarz w Radzie źle wróży dla Sodehalt?. A inni dodają, że nie zamierzają czekać, aż trzej mistrzowie zakończą wszystkie swoje eksperymenty i przedstawią miastu ich rezultat.
Od pewnego czasu w Osadzie trwał spór dotyczący przemiany Drzewa, która miała miejsce niecałe dwa lata wcześniej. Nie wiadomo było, jak rozumieć dziwne znaki, wizje, brak odpowiedzi na niektóre modlitwy. Z czasem spór przerodził się w podział na dwa stronnictwa: Królowej Iszty i Kapłana Morkula. Wtedy przyszła pamiętna noworoczna noc 1206, w której Osada została zaatakowana i spalona.
Garstka ocalałych wyznawców Drzewa schroniła się w gęstym lesie na południe od Nowego Sodehalt. Tam przyprowadziła ich Królowa Iszta, tam założyli Nową Osadę. Nie wszystkim podobała się twarda ręka Królowej ? a ona nie pozostawała dłużna, odsuwając od siebie i od Drzewa wszystkich, którzy stali na drodze realizacji jej wizji. Jednak Drzewo, lub jej własne zaślepienie spowodowało, że przeoczyła oznaki buntu.
Młoda kapłanka-uczennica uwierzyła, że przez czyny Iszty Drzewo wystawia swoich wyznawców na próbę, i że trzeba prosić boga o powrót ze świata zmarłych jej siostry, Morrigu. Być może przekonały ją do tego osobiste wizje, być może stało się to pod wpływem opowieści Morkula o czasach, których nie znała ? tego nie wiadomo. Kiedy Królowa wykonywała, wraz ze wszystkimi mieszkańcami, Rytuał Oczyszczenia, kapłanka-uczennica, szepcząc modlitwę o powrót Morrigu, złożyła swoje życie w ofierze.
Niedługo później do Osady przybyła dziwna istota. Z wyglądu przypominała kapłankę, ale głos i pamięć miała Morrigu. Doszło do dramatycznego słownego pojedynku między siostrami. Mieszkańcy Osady i Wolni Strażnicy usłyszeli o wielu mrocznych i ciemnych sprawach. Okazało się, że to Iszta kazała zaatakować i spalić starą Osadę, a wykonali to bandyci, których sama później przedstawiała jako kandydatów na Wolnych Strażników. W wyniku burzliwej konfrontacji, w trakcie której padły obelgi i ciosy mieczy, część mieszkańców, za przewodnictwem ducha Morrigu, Morkula i jednego ze Strażników, Samsona, odeszła.
W pobliżu Sodehalt w tej chwili pozostają dwie Osady. Duch Morrigu odszedł, pozostawiając rolę przywódcy kapłanowi. Tego samego dnia, w lesie widziano białego kruka.
Polityka, orkowie i magia
Wiele zainteresowania przykuwała grupa elfów z charakterystycznym tatuażem oka na twarzy. Mówi się, że wysłała ich w te rejony wola samej Królowej Północnej Puszczy. Szukali różnych przedmiotów, a także ludzi, których poddawali tajemniczym magicznym testom. Najwyraźniej się śpieszyli, wygląda również na to, że były wśród nich różnice zdań na temat sposobu wykonania swojej misji.
Wiadomo w tej chwili, że wykonali przynajmniej dwa rytuały, z tego jeden ? w ukryciu ? w samym środku miasta. Podobno w czasie odprawiania tej drugiej ceremonii starli się z oddziałem specjalnym Cesarstwa. Niedługo po tej walce wielu mieszkańców miasta odczuło dziwne wrażenie obecności; szczególnie ci, o których mówiono, że jawnie lub skrycie wyznają boga Erspana.
Wspomniana grupa elfia, jak i oddział cesarski, przepadli jak kamień w wodę.
XVII Legion Ochotniczy, poderwany nagłym rozkazem, maszerował dniem i nocą, docierając rankiem 18 lipca w rejon Rzeki Księżycowej. Jego oddziały rozpoznawcze przekroczyły ją w wielu miejscach, najwięcej w pobliżu dawnego Sodehalt. Wiele wskazuje, że w tym czasie uaktywnili się liczni cesarscy szpiedzy w Nowym Sodehalt. W mieście pojawiło się również kilka przyjezdnych grup, które podejrzewano o pracę dla wywiadu Cesarstwa. Wszyscy najwyraźniej czegoś poszukiwali, nie bacząc na dekonspirację czy niebezpieczeństwa. Wielu przy tym zginęło. 20 lipca generałowie Legionu zadecydowali o wkroczeniu i zabezpieczeniu pozycji wokoło miasta.
Odkryto, że w ciągu ostatnich kilku dni, do Nowego Sodehalt przybyli emisariusze Eryka z Ryvedden i Yvonelle Malager. Plotki głosiły o negocjacjach w sprawie jakiegoś tajnego porozumienia czy ligi, ale wygląda na to, że nikt w Prowincji Ostrogrodzkiej nie zna szczegółów. Być może chodziło też o sprawę grobu, który pojawił się parę miesięcy wcześniej, po wizycie przedstawiciela z Ryvedden, grobu, na którym napis głosił ?[...] Ostrogród umarł wraz z nim?. Los posłów jest nieznany.
Podobno na północnej granicy Chanatu działy się w ostatnim czasie tajemnicze, złe rzeczy. Mówiło się o opuszczonych osadach, porzuconych fortyfikacjach. Sytuacja musiała być bardzo poważna, skoro Chan zadecydował o wysłaniu w te rejony poselstwa, w którym wziął udział jego własny syn. W tym samym czasie wiele innych grup orków przybyło ze stepów do Nowego Sodehalt.
Poszukując wyjaśnienia zagadki, przyjezdni orkowie zwrócili się do swoich szamanów. Na radzie szamanów wystąpiła nieznana nikomu Khadira. Nawoływała do wyznaczenia najpotężniejszego wojownika, którego przodkowie mieli obdarzyć mocą. Okazało się, że ową moc ma on otrzymać po przyjęciu w siebie ducha pradawnego przodka. Odmówił i przez to zginął, a reszta orków rzuciła się na Khadirę. Mimo mocy, która ją ochraniała, udało się ją obezwładnić.
Gdy wróciła jej świadomość ponownie zaczęła przekonywać orków, z którymi podróżowała, do przyjęcia w siebie ducha przodka. Orkowie dali się zwieść; jeden z nich zgodził się na tą propozycję; następnie cała grupa wyruszyła w stronę kuźni, gdzie zdziesiątkowali wyznawców Dreissa.
W powrotnej drodze z zajazdu czekało już na nich poselstwo Chana. Wybrany przez Ung Garr'a szaman nie zastanawiał się ani chwili ? wywiązała się walka, w której Czarne Słońca i ich towarzysze zostali wycięci w pień. Ocalała jedynie Khadira, której spryt pozwolił uciec w odpowiednim momencie.
Poselstwo Chana udało się następnie pod Skałę, w miejsce gdzie wcześniej planowano otworzyć kopalnię. Tam spotkali Sar ha-Olam'a, i razem z pomocą kransoludzkiego kowala run wydobyto spod ziemi mitrylową klatkę. Zabezpieczono także miejsce symbolami ochronnymi. Sar ha-Olam wyruszył w drogę powrotną do zajazdu, broniony przez orki przed atakami cesarskich agentów.
Poselstwo Chana doprowadziło księcia do zajazdu, a następnie odeszło, aby przekazać Chanowi informacje o sprawach na północy. Niedługo po tym, Sar ha-Olam wezwał do siebie kowala run, i z jego pomocą otworzył klatkę. Podobno w tym momencie w całym zajeździe ludzie odczuli powiew dziwnej, złośliwej magii, a z pokoju księcia dobiegł krzyk zawodu i wściekłości, który słychać było aż w mieście.
Uniwersytet Magiczny, wybudowany niedawno w pobliżu szpitala, wciąż dobrze prosperuje, aczkolwiek wraz z pojawieniem się cesarskich wojsk jego los jest niepewny.
Pomiędzy wszystkimi wydarzeniami przemykali się dziwni i kolorowi przybysze nie z tego świata. Przybyli nagle, czarowali spotkanych ludzi głosem i dźwiękiem instrumentów. Ich działania były zagadką; zbierali różne przedmioty, zadawali dziwne pytania. Poza miastem odprawili rytuał, od tej pory podobno w to miejsce nie należy chodzić. Lubili ogień, próbowali podpalić zajazd, a potem miasto. Zaatakowali grupę elfów z tatuażem. Na koniec zniknęli. Czy wrócą?